Szczęśliwi niosący Boga

Jestem Nadzwyczajnym Szafarzem Komunii Świętej VI grupy z parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Chrzanowie-Kościelcu. Błogosławieństwo do tej zaszczytnej posługi otrzymałem z rąk ks. bp. Jana Zająca 16 kwietnia 2011 r. i od tego czasu zaczęła się dla mnie piękna służba Bogu i ludziom.
 
Takim ważnym wydarzeniem w moim życiu była pomoc przy udzielaniu komunii św. w moich rodzinnych stronach podczas uroczystości Wszystkich Świętych. Wtedy, jak co roku, wyjechałem do miejscowości Żurowa (diecezja tarnowska). Parę dni wcześniej przedstawiłem się tamtejszemu proboszczowi, który bardzo się ucieszył, bo on sam posługuje w parafii i kiedy przychodzą większe święta czy uroczystości, udzielanie komunii św. trwa zwykle 30–40 minut. Po załatwieniu wszystkich formalności w kurii przez księdza proboszcza mogłem pomagać przy udzielaniu komunii św.

Drugim takim ważnym wydarzeniem w moim życiu związanym z posługą Nadzwyczajnego Szafarza komunii św. było przyniesienie Pana Jezusa do mojego domu, aby udzielić Go mojej żonie, która uległa wypadkowi. Przez kilka kolejnych niedziel mogłem gościć Jezusa w Najświętszym Sakramencie u siebie.

Jakiś czas później udzieliłem komunii św. mojemu kuzynowi, który był na łożu śmierci. Pojechałem z bliskimi do mojej rodzinnej miejscowości na uroczystości odpustowe ku czci świętej Małgorzaty, które przypadają 13 lipca. Kilka dni przed odpustem poszedłem odwiedzić kuzyna, który od dłuższego czasu był chory. Jak wychodziłem od niego, zrozumiałem, że chce mi coś powiedzieć, zapytał bowiem, na którą idę do kościoła w odpust.

Domyśliłem się, że właśnie w czasie odpustu chce przyjąć komunię św. Zaproponowałem mu, że jeśli tylko chce, chętnie przywiozę mu Pana Jezusa. Bardzo się z tego ucieszył. Po uroczystej Sumie odpustowej zabrałem Pana Jezusa do bursy i zawiozłem do domu chorego kuzyna. W mojej rodzinnej miejscowości jest zwyczaj, że gdy do chorego przyjeżdża ksiądz z komunią św., zbiera się cała rodzina oraz...
[pozostało do przeczytania 21% tekstu]
Dostęp do artykułów: