W każdej hostii jest Chrystus

Doświadczyłam czegoś takiego jak mały Sąd Boży. Widziałam jakby migawki z mojego życia sięgające czasu, kiedy skończyłam osiem lat. Jezus nie sądził mnie, nie było to potępienie, ale ja widziałam wszystkie moje grzechy i zobaczyłam, że największe z nich wynikły z zaniedbania.

Do czasu mojego uzdrowienia w roku 1991 nie miałam pojęcia, co oznacza życie wiarą. Chodziłam do kościoła z przyzwyczajenia, modliłam się z przyzwyczajenia, ale nie było to dla mnie niczym istotnym. Zawsze pragnęłam zostać pielęgniarką, więc ukończyłam stosowną szkołę. Rozpoczęłam pracę w tym zawodzie. Nie pracowałam długo, 3–4 lata. Nie mogłam zajmować się pacjentami, ponieważ groził mi paraliż z powodu skrzywienia kręgosłupa.

Dla pragnących łaski

W Irlandii nie mogłam znaleźć pracy, więc przeniosłam się do Londynu, ale i tam mogłam podjąć tylko pracę pielęgniarki. Jednak stan mojego zdrowia stale się pogarszał i ostatecznie musiałam zaprzestać pracować.

W tym czasie poznałam mojego przyszłego męża, szybko się pobraliśmy i zaczęliśmy starania o dziecko. Kiedy wreszcie zaszłam w ciążę, znów odezwały się moje problemy zdrowotne. Cierpiałam na chroniczne zmęczenie, wkrótce mój system odpornościowy przestał funkcjonować, a to z kolei doprowadziło do rozwoju choroby Addisona.

Do tej pory byliśmy ludźmi zamożnymi, mieliśmy pieniądze, samochody, wyjeżdżaliśmy na wakacje. Kiedy zaczęła się choroba, polecono mi drogą klinikę w Londynie, gdzie zaczęłam się leczyć. Wydaliśmy na to wszystkie nasze środki finansowe, sprzedaliśmy nawet dom. Zapewniano nas, że zostanę wyleczona, ale tak się nie stało. Zamieszkałam w specjalnym mieszkaniu dla osób niepełnosprawnych, przez osiem lat poruszałam się na wózku inwalidzkim.

Taka sytuacja trwała do 17 października 1991 r. Wtedy moje życie zaczęło się zmieniać. Leżałam wówczas w szpitalu. Nagle przy moim łóżku na stoliku zauważyłam książeczkę, która zawierała – jak się okazało –...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: