Śmierć w Kancelarii Premiera

POLITYKA\ Dlaczego zginął Grzegorz Michniewicz?

Dzień przed wigilią 2009 r. do podwarszawskiego Głoskowa przyjechał rano rządową limuzyną rządowy kierowca Edmund A. Miał zabrać Grzegorza Michniewicza, dyrektora generalnego Kancelarii Premiera. Czekał przed willą swojego szefa kilkanaście minut...   Gdy nikt nie wychodził, skontaktował się z bratem Grzegorza Michniewicza. Ustalili, że kierowca użyje zapasowych kluczy i wejdzie do domu. Tak też się stało, kierowca wszedł do willi i w jednym z pomieszczeń znalazł swojego szefa bez oznak życia. Natychmiast zawiadomił policję – funkcjonariusze przyjechali na miejsce z lekarzem, który stwierdził zgon dyrektora generalnego Kancelarii Premiera. Śmierć jednego z najważniejszych urzędników KP, w dodatku z certyfikatem dostępu do najtajniejszych danych, wzbudziła ogromne zainteresowanie mediów. Dziennikarze przepytali najbliższych współpracowników i przyjaciół Grzegorza Michniewicza, odtworzyli ostatnie dni jego życia. Dotarli do jednego z najbliższych przyjaciół, z którym dyrektor generalny
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze