Kontrowersyjny „Comedown Machine”

Płyta, jak na The Strokes przystało, dostarcza nam dużej dawki brzmień cofających nas w czasie o kilka dekad. Tym razem grupa nie idzie jednak, jak w poprzednich produkcjach, w typowo rockowe klimaty lat 70. Otrzymujemy krążek, na którym znajdziemy miks, jaki trudno odnaleźć gdzie indziej. Z jednej strony zespół bawi się dyskotekową stylistyką z końca lat 70., z drugiej robi riffowe wrzutki kojarzone z muzyką nowej fali. Typowe dla New Romantic brzmienia w stylu wczesnego Depeche Mode mieszają się z klasycznie punkową muzyką w klimatach The Ramones. Wokal krąży gdzieś pomiędzy stylistyką Blondie, jak w utworze „Happy Ending”, by za chwilę pociągnąć falsetem à la Be Gees lub zaśpiewami
[pozostało do przeczytania 47% tekstu]
Dostęp do artykułów: