20 marca 2013

Dodano: 19/03/2013 - Nr 12 z 20 marca 2013

Tomasz Lis o „prawdziwych Polakach”, co zakłócili spotkania ze Środą i Michnikiem: „Dokładnie 45 lat temu jako robotniczy aktyw sumiennie pałowali studencką gówniarzerię”. A to dobrze czy źle, że pałowali? No bo „Trybuna Ludu”, w której później pracował ojciec Hanny Lis, uważała, że dobrze. A z kolei ojciec Lisa był działaczem partii, której organem była „Trybuna Ludu”. Dylemat – pałować czy nie pałować – z punktu widzenia Lisa może jawić się jako iście hamletowski.   W sierpniu 1980 r. towarzysze z PZPR, absolwenci partyjnych kursów, wyrażali obrzydzenie buntem niewykształconych polskich robotników, nazywając ich pogardliwie robolami. Dziś dzieci towarzyszy z PZPR brylują jako celebryci w telewizorach i nazywają dzieci roboli z 1980 r. kibolami. Piję czasem przy sobocie piwo po bramach na poznańskich Jeżycach i znam te opowieści na pamięć. Tata pracował w Wiepofamie, narozrabiał w 1980 r. Synowi chcą teraz zabrać mieszkanie pracownicze. A tępawe gnojki, co donosiły na tatę, kupują
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze