Tablet a sprawa polska

Dodano: 12/03/2013 - Nr 11 z 13 marca 2013

Oto polityk największej partii opozycyjnej zgłasza konstruktywne wotum nieufności połączone z prezentacją kandydata na premiera. Ponieważ rządzący, zasłaniając się procedurą, blokują możliwości wystąpienia kandydata (jakoś nie było takich problemów przy proponowaniu Mazowieckiego), mówca odtwarza je z tabletu. Potem systematycznie punktuje błędy i zaniechania rządu. A media? Być może w innym kraju zajęłyby się nadgorliwą panią marszałek, której przyzwoity szpital nie powinien zatrudnić nawet jako salowej. Powstałyby wnikliwe artykuły zajmujące się każdym z 19 tematów nokautujących dla władzy. Pogłębiając, uszczegóławiając, polemizując. Być może szukano by argumentów na odparcie zarzutów. Nie u nas. Tu sensacją był prezes i jego tablet. Złośliwcy mieli używanie. Rechotali politycy i internauci. Stały element gry. Przerobiony przy okazji lustracji czy katastrofy smoleńskiej. Za wszelką cenę nie wejść w meritum. Argumenty można zbijać tylko epitetami w rodzaju: „bzdura”, „niegodziwość
     
68%
pozostało do przeczytania: 32%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze