Miliony uciekły przez granicę

Śledztwo jest, ale tajne

O tym, że prokuratura oraz CBŚ zajmują się sprawą przekrętów w Służbie Celnej, poinformowali nas celnicy. Rzeszowską Prokuraturę Apelacyjną zapytaliśmy, na jakim etapie znajduje się śledztwo, jak wielkie są straty skarbu państwa w związku z tą aferą i czy komuś postawiono już zarzuty lub też należy się tego spodziewać w najbliższym czasie.

Prokuratura potwierdziła, że faktycznie prowadzi śledztwo w tej sprawie. Jednak jak odpisał nam w poniedziałek Marek Suszek, zastępca kierownika sekretariatu prokuratury, 28 stycznia 2013 r. prokurator referent wydał zarządzenie o niewyrażeniu zgody na rozpowszechnianie wiadomości z postępowania przygotowawczego, ponieważ „z uwagi na charakter niniejszej sprawy oraz jej przedmiot udostępnianie opinii publicznej w jakikolwiek sposób informacji z przedmiotowego postępowania stwarza realne zagrożenie dla prawidłowego biegu prowadzonego śledztwa”.

Cegły zamiast papierosów

W poprzednim numerze „Gazety Polskiej” opisywaliśmy historię Artura Kaczora, celnika, którego – na razie nieprawomocnie – zwolniono z pracy m.in. za „dyskredytację” Służby Celnej.

To właśnie Kaczor ujawnił gigantyczne nieprawidłowości w Korczowej. Zawiadamiał on zwierzchników o korupcji, do której miało tam dochodzić. – W 2010 r. wprowadzono u nas tzw. komputerowe rotacje, czyli losowe przydzielanie stanowisk funkcjonariuszom przez system komputerowy. Miało to zapobiegać korupcji – opowiada. Jak twierdzi, kierownicy zmian po jakimś czasie zmieniali ustawienie funkcjonariuszy. Szczególnie na stanowiskach wywozowych. Tam dochodziło, jego zdaniem, do fikcyjnego potwierdzania wywozu. – Na przykład przyjeżdżał TIR, który na papierze figurował jako pełen papierosów. Po odprawie polskiego celnika towar wyjeżdżał na Ukrainę. W rzeczywistości w środku była cegła. W efekcie urząd skarbowy zwracał wywożącym podatek VAT i akcyzę.

Wśród osób...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: