Kocyk Włodzimierza Lenina

Dodano: 25/05/2022 - Nr 21 z 25 maja 2022

Felieton [Wrzutka]

Kiedy ponad 50 lat temu odwiedzałem w Moskwie mauzoleum Lenina, moją uwagę zwrócił nieefektowny kocyk przykrywający dolną część Wodza Rewolucji. – Po co ten kocyk? – zastanawiałem się półgłosem. – Może mu nogi śmierdzą – podpowiedział kolega. – Albo buty mu ukradli…

Kocyk powrócił pół wieku później, służąc Władimirowi Putinowi podczas odbierania defilady z okazji Dnia Zwycięstwa. W powietrzu wisiała klęska, a sam opuchnięty dyktator wyglądał jak jego poobijana armia, zaliczająca właśnie pogrom na miarę klęski hiszpańskiej Niezwyciężonej Armady w 1588 roku. Z wojnami zresztą jest jak z jazdą na tygrysie. Łatwo je zacząć, a bardzo trudno skończyć. Oczywiście gdyby Putin kierował się trzeźwą kalkulacją, po trzech, najpóźniej siedmiu dniach agresji, widząc, że nie udał się blitzkrieg, powinien pod byle pretekstem zakończyć swoją operację. Niestety prezydent Federacji Rosyjskiej postanowił iść w ślady Hitlera i dokonać u schyłku żywota czynu, który ludzkość

     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze