Jabłeczny raj po nepalsku. Miasteczko Marpha

Dodano: 18/05/2022 - Nr 20 z 18 maja 2022

Podróże [Nepal]

Nie trzeba nawet zanadto wysilać wyobraźni, aby poczuć się jak w średniowiecznej wiosce. Znajdziemy tu wszystko, czego potrzeba. Będą i kamienne domy. I srogie wzgórze. I konie wałęsające się po wąskich uliczkach. A nawet ulokowane na szczycie budynki klasztorne robiące za zamek.

Mężczyzna idzie raźnym krokiem z plecaczkiem na barkach. Zmieści mu się tam półlitrowa butelka wody, zwinięta kurtka wiatrówka i kilka batonów elektrycznych. Na szyi ma zawieszony aparat fotograficzny. Raz na jakiś czas zatka nos apaszką, bo właśnie przejechał kolejny jeep, wzbudzając przy tym tumany kurzu na drodze. Minie trochę czasu, zanim szaropylasta chmura opadnie. Jest zatem okazja na postój. Nieopalony jeszcze, białoskóry mężczyzna opiera się więc o stojący nieopodal kamienny murek. W takim miejscu poczeka na kompana. Ten ma do niego jeszcze jakieś sto metrów. Już go widać. Idzie zdecydowanie mniej raźnie od tego pierwszego. Łatwo odgadnąć, skąd ta różnica. Prócz targanego

     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

czerniecki.net

W tym numerze