Europa na czerwono! Koronawirus nie odpuszcza

FOT. CAPPELLO/FOTOGRAMMA/ZUMA PRESS/FORUM
FOT. CAPPELLO/FOTOGRAMMA/ZUMA PRESS/FORUM

ŚWIAT [STRATEGIA WALKI Z COVID]

Największe europejskie dzienniki publikują mapki krajów i regionów – kolorami oznaczając poziom zachorowań na 100 tys. mieszkańców – wiele z nich jest już na czerwono. „Czwarta fala” covid w pełni. Italia – europejskie „laboratorium”, kraj, w którym wybuchła epidemia w 2020 roku – stosuje nowe środki, zabezpieczenia i reguły. Austria i Holandia wprowadzają lockdown. Na horyzoncie pojawiają się jednak leki…

Green Pass – to słowo we Włoszech budzi takie emocje, że wystarczy, iż ktoś je wypowie, a wybuchają zażarte dyskusje od szczytów władzy po bary i kawiarnie. Włoska ulica – z manifestacjami, protestami czy kolejkami do aptek – pokazała, że wprowadzanie ostrych zasad proszczepiennych wiąże się z kilkoma efektami. Niektóre z nich były oczywiste: przepisy nakazujące sprawdzanie certyfikatu (wydawanego zaszczepionym, ozdrowieńcom i krótkoterminowo osobom z testem negatywnym) wymusiły masowe szczepienia. W końcu jeśli bez certyfikatu nie można przyjść do pracy – któż będzie co dwa dni wykonywał test i za niego płacił? Notabene odrębną gorącą dyskusję polityczną wywołała kwestia cen oraz postulatu, by testy były bezpłatne. Zaowocowało to z jednej strony politycznymi napięciami i demonstracjami, a z drugiej, już wczesną jesienią (koniec września), wysokim poziomem zaszczepienia – około 80 proc. populacji powyżej 12. roku życia. 18 listopada bieżącego roku liczba ta wynosiła 84,43 proc. w pełni zaszczepionych uprawnionych obywateli (co daje 76,96 proc. całej populacji). Pomimo tego krzywa zakażeń zaczęła się piąć w górę, a w debacie publicznej coraz częściej zaczęto mówić o nowych obostrzeniach czy też przejściu niektórych regionów ze strefy białej do żółtej (w której jest obowiązek zakrywania ust i nosa na ulicy czy też limit osób przy jednym stoliku w restauracji). 

Nowe scenariusze

Dla pełnego zobrazowania tego, co się dzieje z zachorowaniami, warto porównać dane z tych samych tygodni czy dni sprzed roku (sprzed okresu szczepień) z rokiem obecnym. Weźmy przykładowo 18 listopada. Rok temu owego dnia w Italii przybyły 34 282 nowe osoby zakażone, zmarły 753 osoby, leczonych z powodu covid w szpitalach było 33 504, zaś zajętość łóżek na intensywnych terapiach zamykała się liczbą 3670. Tymczasem 18 listopada 2021 roku we Włoszech: przybyło 10 638 osób zakażonych, zmarło 69 osób, leczono z powodu COVID w szpitalach 4088 osób, a intensywne terapie miały zajęte 503 łóżka. Konkret. 

Warto czasem przytoczyć takie bezpośrednie dane liczbowe, gdyż z nimi trudno się dyskutuje – widać olbrzymią różnicę z rokiem ubiegłym i choć zawsze wszystko można sprawną sofistyką podważać, to jednak fakty mówią same za siebie: rok po skutecznej kampanii szczepień spadły liczby zakażonych, chorych czy osób, które zmarły. Co w takim razie wzbudza niepokój Włochów? I dlaczego, przy ciągle dość dobrych wskaźnikach, dyskutuje się nad zmianami? Dlaczego już w przyszłym tygodniu spodziewany jest nowy dekret premiera? 

Wzrost nowych zachorowań, coraz więcej ludzi w szpitalach i znów coraz więcej osób umierających na covid spowodowały, że komitet naukowo-techniczny doradzający rządowi Mario Draghiego (specjalna komórka lekarzy, epidemiologów, wirusologów stanowiąca naukową komisję rządową ds. wypracowywania strategii walki z SARS-CoV-2) zaczął przygotowywać inne scenariusze i rozwiązania, mając na uwadze także sytuację w Europie – nadal jesteśmy w jakiejś mierze organizmem społecznym, w którym na przykład zły stan epidemiczny u sąsiada powoduje zagrożenie na własnym podwórku. Między innymi z tego względu, iż szczepionki nie zabezpieczają przed zachorowaniem w 100 proc., a raczej zmniejszają prawdopodobieństwo ciężkiego przebiegu, hospitalizacji oraz śmierci, nie można założyć, iż wśród osób zaszczepionych nie będą występować zachorowania czy nawet śmierć. Szczepionkę można by tu sobie wyobrazić jako społeczny mur ochronny, przez który jednak mogą się przedostawać „pociski wroga” rażące tych, którzy za nim się schowają. Mur daje osłonę, zmniejsza powagę sytuacji, ale nie eliminuje zagrożenia całkowicie. Jeśli więc nawet, jak we Włoszech, wskaźnik liczby zaszczepionych osób jest wysoki, to jednak wirus i tak znajduje tych słabszych, w których może uderzyć. 

Niemieckie rozwiązania

Tymczasem wokół Italii sytuacja nie wygląda najweselej – na mapach pokazujących „gęstość” zakażeń kolorami (im ciemniej, tym gorzej) Włochy są jasnopomarańczowe, ale już na przykład Słowenia, Austria i Niemcy mają barwę ciemnoczerwoną. Austria (podobnie jak Niderlandy) zdecydowała się na ostre rozwiązanie – lockdown plus obowiązkowe szczepienia. W związku z nowymi przepisami w krajach niemieckojęzycznych pojawiły się także nowe sformułowania dotyczące obostrzeń – system 2G i 3G. Nie ma to nic wspólnego z telefonią komórkową – chodzi o dostęp do miejsc publicznych pochodzący od słów „geimpft” („zaszczepiony”) oraz „genesen” („ozdrowiały”). 3G w Niemczech oznacza kategorię osób mających test z wynikiem negatywnym. Jednak tu pojawiły się istotne zmiany, w systemie, do którego wielu Polaków podróżujących po Europie się przyzwyczaiło – do tej pory „certyfikat” dostawało się albo gdy jest się zaszczepionym, albo ozdrowieńcem, albo ma się test negatywny. Zmiana polegała na tym, iż jest możliwe wprowadzenie systemu 2G+ – aby wejścia do niektórych miejsc, potrzebne było zarówno zaświadczenie o szczepieniu czy przechorowaniu (2G), jak i test z wynikiem negatywnym. Takie rozwiązanie mają wprowadzić Niemcy, którzy uzależnią jego uaktywnienie od liczby zakażeń na 100 tys. mieszkańców. Powyżej 3 na 100 tys. obowiązuje system 2G. Jak zapowiedziała kanclerz Angela Merkel, jeśli ta liczba wynosi powyżej 5 na 100 tys., gubernatorzy landów będą mogli wprowadzić na swoim terenie system 2G+ – podwyższając obostrzenia dla osób wchodzących do siłowni, muzeów, kin czy kawiarni. Na razie Bundestag ustalił obowiązywanie systemu 3G na terenie Niemiec. Już teraz zamknięcia wielu przestrzeni dla niezaszczepionych zapowiedziała Bawaria.

Słabnąca skuteczność szczepionki

Także u Włochów podobne opcje są „na stole” rozważań w środowisku rządowym (na koniec tygodnia, w którym wychodzi ten numer „GP”, jest spodziewany nowy dekret). 

Jednak kluczowe jest tu pewne zasadnicze pytanie: czy w takim razie szczepionki nie działają? Czy jednak rację mają ci wszyscy wątpiący? Co z przykładami Irlandii, w której są tak wysokie wskaźniki zaszczepienia (93 proc. populacji powyżej 18. roku życia), a jednocześnie szybują nowe zakażenia? Co z Anglią, stawianą wcześniej za wzór w kampanii szczepień, a teraz mającą 40 tys. nowych przypadków dziennie?

Włoscy specjaliści tłumaczą w mediach przyczyny takiego stanu rzeczy. Po pierwsze – psychologiczne i socjologiczne: osoby zaszczepione pełnym cyklem przestają przestrzegać innych zasad, takich jak maseczki, dystans czy dezynfekcja rąk („jestem zaszczepiony – cóż mi grozi”?). W ten sposób same częściej łapią koronawirusa, a ponieważ mają lekkie objawy wyglądające na przeziębienie, nie wykonują testów, nie izolują się, biorą udział w życiu społecznym, chodzą do sklepów, restauracji, witają się z innymi, jakby nie stanowiły zagrożenia – i przenoszą wirusa na ludzi, którzy nawet jeśli są zaszczepieni, to i tak (na przykład z racji chorób towarzyszących) mogą chorobę przejść ciężej. Ludzie zaszczepieni mogą więc nieświadomie być równie groźnym transmiterem wirusa, co niezaszczepieni. Po drugie – koronawirus mutuje, zaś nowe warianty (jak „delta”) łatwiej przełamują barierę szczepionki. Po trzecie – wraz z biegnącym czasem słabnie skuteczność ochrony, jaką daje szczepionka. To dlatego w Italii zaczęto notować przypadki zachorowań wśród lekarzy, policjantów czy nauczycieli (i to zachorowań z ciężkim przebiegiem, a nawet zakończonych śmiercią) – gdyż ta grupa jako najbardziej narażona była szczepiona na początku ubiegłego roku. Już po 6 miesiącach od pełnego cyklu immunologiczna zdolność do obrony organizmu spada znacząco. To z tego względu we Włoszech trwa intensywna kampania na rzecz podawania trzeciej dawki, a wiek osób, które mogą ją przyjąć, jest systematycznie obniżany – obecnie wynosi 40 lat. 

Italia szykuje się też – co ważne – do obniżenia (!) czasu ważności „zielonego certyfikatu”. Obecnie dla zaszczepionego wynosi on 12 miesięcy od podania drugiej dawki bądź zakończenia cyklu. Komitet naukowy zwraca jednak uwagę, że należałoby go skrócić do 9 miesięcy – a staje się to możliwe dzięki dostępności już trzeciej dawki (ta miałaby być podawana już po 5 miesiącach od drugiej). Być może takie decyzje zostaną podjęte wkrótce.

Zbawienne leki 

Nad Tybrem trwa gorąca polityczna debata dotycząca nowych propozycji ograniczeń – na przykład wprowadzenia podobnego jak w Niemczech, systemu, by przy wysokiej liczbie zakażeń dziennych poza świadectwem szczepienia potrzebny był negatywny wynik testu. Kiedy Włosi dowiedzieli się o ogłoszonym w Austrii obowiązku szczepień od lutego 2022 roku, także zaczęli się zastanawiać nad obowiązkowymi szczepieniami dla niektórych grup społecznych (służby, personel medyczny etc.) – mówił o tym dr Franco Locatelli, jeden z najważniejszych doradców ds. covid w Italii.

Jednocześnie jednak pojawiło się inne „światło w tunelu” – leki. W sposób entuzjastyczny wyrażał się o nich dr Fauci ze Stanów Zjednoczonych. Decyzje o zakupie lekarstw natychmiast podjął włoski komisarz ds. walki z covid gen. Figliuolo. Włochy mają – jak pisze Corriere della Sera – zamówić w sumie 100 tys. pełnych cykli dwóch leków: Molnupiraviru i Paxlovidu. I to jeszcze zanim atesty wyda zarówno europejska, jak i włoska agencja leków. Według informacji amerykańskich, leki mają zmniejszać prawdopodobieństwo ciężkiego przebiegu czy śmierci, gdy tabletki zacznie się podawać w początkowej fazie choroby, i to aż o 89 procent. 

W każdym razie wszystko na to wskazuje, że pomimo zaawansowanych szczepień w Europie – ciągle będziemy się zmagali z pandemią koronawirusa. Wybór strategii i drogi ciągle nie jest łatwy…

     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze