Indiański „pierwszy raz”. Wyśniony azyl

Dodano: 20/10/2021

Podróże [Argentyna]

W starym, rzężącym autobusie nie ma już czym oddychać. Duchota skutecznie uśpiła pasażerów. Kierowca dyskretnie daje znak, że to mój przystanek. Pora wysiadać. Jeszcze nie wiem, że wysiadając z autobusu, przekroczę próg zupełnie nowego dla mnie świata.

Jest biały i surowy – dokładnie taki, jak sobie wyobrażałem. Z bardzo charakterystyczną przednią ścianą elewacji, wyśnioną przeze mnie na podstawie obejrzanych w dzieciństwie filmów o amerykańskim Dzikim Zachodzie. Z jednym drobnym szczegółem. Na westernowych ekranizacjach nie pokazywali nigdy sufitu tychże kościółków. Skąd mogłem wiedzieć, że cały zbudowany jest z jasnego drewna z nietypowymi podłużnymi dziurkami! Dopiero tutejsi mieszkańcy wioski Cachi wyjaśnią mi, że to drewno z kaktusa. 

Podobnych kościółków w środkowym Meksyku jest więcej. I wcale nie były budowane z myślą o jakimś filmie. Powstawały raczej z potrzeby lokalnej społeczności. Stawiane w ten sam sposób jak pozostałe, skromne i

     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze