Miejsce, którego świat nie słyszy. Ostatnia droga świętego Pawła

Podróże [Rzym]

Odkrywanie takich miejsc jak to musi sprawiać przyjemność. Zwłaszcza duszy. Ciału pozostanie wówczas podziwianie pejzażu, zagadkowo układających się koron drzew, wreszcie chłodnych murów opactwa. Duch zaś będzie mógł wejść dalej. Tutaj ma warunki – najprościej mu będzie powędrować starożytnym chodnikiem...

– Francuzi płacą dobrze, Wasza Świątobliwość. Myślę, że cena jest bardzo uczciwa. – Powiadasz… – Pius IX zadumał się, spoglądając co i rusz na swojego doradcę. – A co my tam na tych terenach właściwie mamy? – Nic, Ojcze Święty. To same bagna i ruiny po starych kościołach.

Jest rok 1867. Ojciec święty decyduje się powierzyć ojcom trapistom zapomniany skrawek ziemi ulokowany poza rzymskimi murami. Przez mieszkańców stolicy Italii miejsce to nazywane jest Acque Salviae – Zdrowe Wody. Nazwa brzmi dość przewrotnie: to bowiem jedno z najbardziej malarycznych miejsc całego Lazio. Ojcowie trapiści mają jednak pomysł na rozwiązanie tego problemu. Sadzą

     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze