Pogubieni

Mylenie pojęć, inwersje językowe, a właściwie perwersje, dotykają całej kultury. Napisałem właśnie recenzję z wywiadu rzeki Piotra Zaręby i Michała Karnowskiego z Bronisławem Wildsteinem. Nosi tytuł „Niepokorny”. Czyli pyszny. W idiomie, którym posługuje się zbuntowana od kilkuset lat europejska inteligencja, niepokorny, zbuntowany znaczy: pozytywny. W zachodniej kulturze egzystują bowiem równolegle dwa języki. Te same słowa mają w nich przeciwstawne znaczenie. Pisał o tym lata temu Paweł Lisicki. Być może są to już dwie nieuzgadnialne kultury. Duża część polskiej duchowej szlachty, polskiej prawdziwej inteligencji, kiedyś będąc całkowicie po stronie oświeceniowych mrzonek i uroszczeń, dziś powraca do języka nieprzenicowanego. Drogę, którą przeszedł Bronisław Wildstein, niech zobrazuje jego stosunek do aborcji. W latach 70. podnoszenie przez opozycję tej kwestii wydawało się Wildsteinowi śmieszne. „Dziś moje ówczesne nastawienie wobec tej sprawy wydaje mi się wręcz prymitywne”. Klęskę formacji buntu i negacji Wildstein podsumowuje: „Nie da się stworzyć ładu z nicości. To jest doświadczenie XX wieku”. Luter, Hegel, Marks, Engels, Marcuse, postmoderniści – ta tradycja nowożytnego zaprzeczania światu przegrała z kretesem.

Nastaje czas nowy. Gdy intelekt czy artystyczny talent spotykają się z wiarą, spełnia się testament Jana Pawła II. Tylko tworząc najwybitniejsze artystycznie dzieła w perspektywie języka Objawienia, tylko tworząc monumentalne dzieła filozoficzne, możemy zawalczyć o współczesną kulturę.
Kultura jest powietrzem duszy. Oddychający zatrutym powietrzem chorują. A potem umierają. Cywilizacja śmierci zabija sumienia. Pozostawienie losów euro-amerykańskiej kultury w rękach intelektualistów to samobójstwo naszej cywilizacji. W pustym świecie bez wartości, bez religii i stałych punktów odniesienia, tułają się pogubieni.

Są całe legiony tych, którzy żyją z pogubionych. Wykorzystują ich sekty, wykorzystują ich guru ruchów...
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: