W Putinlandzie idzie ku przesileniu

System Putina przeżywa najgłębszy kryzys od wielu lat. Albo skończy się to upadkiem lidera, przy utrzymaniu reżimu z inną postacią na czele, albo Putin dokona ucieczki do przodu i przedłuży swoje panowanie. Zapleczem reżimu wstrząsają coraz silniejsze konflikty, a lider, który nie jest w stanie jak kiedyś skutecznie dyscyplinować elity, traci poparcie własnego obozu. Głównym zadaniem Putina jest dziś zatem nie zwalczanie opozycji, która samodzielnie nie jest w stanie zagrozić reżimowi, lecz przebudowa swojego zaplecza i elektoratu. To poparcie elity ma bowiem decydujące znaczenie dla stabilności putinokracji.

Obraz słabnącego przywódcy jest z pewnością w dużej mierze prawdziwy, z drugiej jednak strony trzeba sobie zadać pytanie, w jakim stopniu może być to reżyserowane przez Kreml. Choćby doniesienia o problemach zdrowotnych Putina. Trudno podejrzewać prezydenta, że jest tak świetnym aktorem, by podczas nielicznych publicznych występów tak autentycznie udawać wyraz boleści na twarzy. Czy jednak kontrolowane przecieki nawet o możliwej operacji kręgosłupa nie mają drugiego dna? Czy nie ma tu zasłony dymnej? Warto pamiętać, że historia wschodniej autokracji zna wiele przypadków przebiegłości władcy, który usuwał się w cień i udawał słabość, by nagle powrócić i rozprawić się ze wszystkimi dworzanami, wobec których w tym kryzysowym czasie pojawił się choćby cień podejrzenia o nielojalność.

Do końca roku powinno się wykrystalizować, czy Putin rzeczywiście jest już tak słaby, że zapadnie decyzja o rozpoczęciu procesu jego wycofywania się z Kremla (a istotą sporu jest już tylko, jak zostanie to zrealizowane, kto zostanie nowym liderem, na jakich warunkach Putin odejdzie), czy też może nastąpi kontratak prezydenta, rewolucja kadrowa i wielkie „nowe otwarcie” programowe jego władzy. Wariant jelcynowski czy stalinowski?

Rewolucja w armii

Najważniejszym wydarzeniem ostatnich miesięcy jest kadrowa czystka w...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: