Antyszczepionkowcy, czyli kopia operacji KGB „Infekcja”. Kłamstwa nie dla lemingów, tylko dla nonkonformistów

FOT. JAN ŚRODA/GAZETA POLSKA
FOT. JAN ŚRODA/GAZETA POLSKA

KRAJ [Antyszczepionkowcy, antymaseczkowcy, psychomanipulacje]

„Pamiętasz, jak o nas, kiedy wypowiadaliśmy prawdę o Smoleńsku, mówili, że jesteśmy wariatami? No to teraz tak mówią o tych, którzy nie chcą się szczepić i nie noszą maseczek” – takie zdanie usłyszałem ostatnio. Inny znajomy sięgnął jeszcze dalej w przeszłość – antyszczepionkowcy byli dla niego jak mówiący zakazaną prawdę o układzie w Magdalence. To dla nas zimny prysznic: obóz niepodległościowy nie jest nieprzemakalny na oddziaływanie wrogów Polski, o ile propaganda ta zostanie cynicznie sprofilowana pod jego zwolenników. Nie pod lemingi, lecz ludzi, którzy przez lata byli nonkonformistami.

„Z tym zdawaniem egzaminu w walce o niepodległość to nie taka prosta sprawa. Ten egzamin zdaje się wielokrotnie, zdaje się go przez całe życie, a co gorsza, na ostatnim egzaminie można się ściąć” – mówił marszałek Józef Piłsudski. No właśnie.

Operacja KGB „Infekcja”

Gdy w latach 80. na świecie pojawiła się fala zakażeń HIV, KGB rozpoczęło tajną operację o kryptonimie „Infekcja”. Brały w niej udział także bezpieka z NRD i Bułgarii. Sowieccy agenci wpływu rozpowszechniali plotkę, jakoby HIV stanowił broń biologiczną, stworzoną przez amerykańskie służby w Fort Derrick w stanie Maryland.

W roli nonkonformistycznego naukowca, który demaskował Stany Zjednoczone, występował m.in. prof. Jacob Segal, Niemiec, jak wiemy dziś – tajny współpracownik STASI. Teorię tę KGB propagowało tam, gdzie było dla niej odpowiednie podłoże, m.in. w tzw. ruchu państw niezaangażowanych, ale nie tylko. Jak wyliczono, pojawiła się ona w mediach aż 80 krajów!

Powodzenie operacji „Infekcja” spowodowało, że Rosja używa podobnych metod do dziś, także na lokalną skalę w krajach, które chce podbić. W 2014 roku Ukraina była oskarżana o rozpowszechnianie wirusa ebola na terenach zajmowanych przez… separatystów rosyjskich w Donbasie. Z kolei według niektórych badań aż 20 proc. Gruzinów miało wierzyć w okolicach 2008 roku rosyjskim służbom, że w Tbilisi zlokalizowane jest tajne… amerykańskie laboratorium broni biologicznej.

Magdalenka, Olszewski i Smoleńsk

Dlaczego antyszczepionkowa propaganda w Polsce skierowana została do patriotycznego odbiorcy? 30 lat życia w III RP minęło nam na przekonywaniu pozostałych Polaków, że Okrągły Stół i Magdalenka nie były początkiem nowej, wspaniałej III RP, demokratycznego i kapitalistycznego państwa, lecz oszustwem, w ramach którego komuniści dogadali się z częścią opozycji, by stworzyć nową oligarchię. Oligarchię podporządkowaną lub korumpowaną przez siły zewnętrzne.

Takich „spisków” – jak pisała o naszych poglądach „Gazeta Wyborcza” – było w międzyczasie wiele. Odkryciem tajnych mechanizmów rządzących Polską stało się dla wielu z nas obalenie rządu Jana Olszewskiego.

Niewyobrażalnym pokazem, jak można manipulować ludźmi, był Smoleńsk i doprowadzenie Polaków do tego, by znaczna część z nich rechotała z tych, którzy domagali się prawdy. Dla wielu z nas było to najbardziej wstrząsające doświadczenie w życiu.

Okrawanie PiS-u

Magdalenkę, obalenie rządu Olszewskiego i Smoleńsk łączy to, kto był reżyserem tych wydarzeń – trzy razy Moskwa. Po Smoleńsku wspaniały wysiłek mniejszości Polaków spowodował, że zbudowaliśmy obóz niepodległościowy, zdolny do przejęcia i utrzymania przez sześć lat politycznej władzy.

To, w jaki sposób Moskwa przeprowadziła te trzy operacje, nie jest czymś unikalnym w skali światowej. Ona ćwiczy te schematy w różnych krajach. Rosyjskie służby znają siłę i słabości narodu oraz państwa, które po 30 latach rzeczywistości postkolonialnej prowadzi politykę niepodległościową. 

Wie, jakie to słabości, bo sama jest stworzyła. Wcześniej jej operacje skierowane były do lemingów, bo była ich większość. Dziś to my jesteśmy górą, więc to my w naturalny sposób stajemy się obiektem prania mózgów.

Radykalizm tak szlachetny, że wpychający pod moskiewski but

Skoro przez 30 lat walczyliśmy ze spiskami, odnosząc w końcu sukces, to teraz Rosja podrzuca polskim patriotom spisków do wyboru, do koloru. Od czasów operacji „Infekcja” nie zmienia się jedno – dziwnym trafem centrala wszechświatowego zła nie mieści się nigdy w Moskwie ani w Pekinie, lecz w Ameryce.

Gdyby ktoś ogłosił mojej klasie w podstawówce, że światem rządzą siły zła z Ameryki, usłyszałby zbiorowy wybuch śmiechu. Każde dziecko wiedziało, że siły zła mają centralę w Moskwie. Bajka o Billu Gatesie, który wymyślił pandemię po to, by zarobić na szczepionkach, a przy okazji chce nas nimi pozabijać, czyli dokonać depopulacji, wzbudziłaby tylko pukanie się w głowę.

Ale części zwolenników obozu niepodległościowego te teorie sprzedawane są jako szlachetny radykalizm. Kto nie wierzy Moskwie albo Berlinowi, ten ma rację, ale nie jest naprawdę odważny. Dopiero ten, kto uderzy w Amerykę, jest odważny jak Anna Walentynowicz czy Gwiazdowie w sprawie Magdalenki, Olszewski 4 czerwca 1992 roku albo Macierewicz w sprawie Smoleńska. Zgrabnie?

PiS trzeba otaczać i okrawać brzegi, tak by przestał mieć większość. Same lemingi nie wystarczą, trochę na prawo odkroić ma Konfederacja, trochę na wsi Agrounia, antyszczepionkowcy też namieszają i za dwa lata dojdą do władzy – oczywiście nie oni, lecz znakomicie nam znany establishment III RP. A panowie „radykałowie” odbiorą od niego drobne nagrody.

Urzędnicy i lekarze

Tak naprawdę obecność antyszczepionkowców na prawicy jest smutnym skutkiem tego, że długo nie mieliśmy własnego państwa, nawet gdy ogłoszono nam, że już je mamy. Że ogromna część jego urzędników nie zasługiwała, by im ufać. Że stali oni na straży interesów uprzywilejowanych. Że do dziś aparat państwowy, u góry rządzony przez patriotów, na szczeblu niższym jest hybrydą starego i nowego. 

Kolejny czynnik to trwający od dziesięcioleci brak zaufania do lekarzy. W dużym stopniu zasłużony. Praktycznie każdy zetknął się w swoim życiu z lekarzem-patałachem oraz lekarzem-łapówkarzem. I to niejednym. Słyszał też o lekarzu, którego nietrafne diagnozy przyczyniły się do czyjejś przedwczesnej śmierci. Wie, że lekarzami zostają często niezbyt zdolne dzieci lekarzy. Wie, że są też lekarze wspaniali, ale to nie oni rządzą tym środowiskiem. Wie, że ci, którzy nim rządzą, głosują na PO.

Wszystko to prawda, ale nijak ma się to do kwestionowania działania szczepionek, zaakceptowanych przez międzynarodowe naukowe gremia i przyjmowanych masowo przez mieszkańców Stanów Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii. Ale ludziom tak to się ma w głowach pokleić.

Operacja wolność

„Operacja wolność” – tak nazywała się akcja szczepień przeciw COVID-19 w Gibraltarze. Gibraltar łatwo mógł stać się covidowym piekłem. Był wyjątkowo narażony na pandemię z powodu niemal rekordowej gęstości zaludnienia – ponad 5 tys. mieszkańców na kilometr kwadratowy (więcej w Europie ma tylko księstwo Monako). I w tak niesprzyjających warunkach masowe szczepienia zadziałały. Bo 95 proc. obywateli się zaszczepiło.

Gibraltar ma 34 tys. mieszkańców, jest terytorium zależnym Wielkiej Brytanii, która potraktowała go jako dogodne miejsce do szczepionkowego eksperymentu. W niesprzyjających warunkach szczepienia zakończyły się pełnym sukcesem – już w marcu były dni, w których nie odnotowano tam ani jednego zakażenia!  Zapełniły się bary i restauracje, rozgrywane są piłkarskie mecze. 

Nie ma innej drogi do powrotu do normalności niż masowe i jak najszybsze szczepienia. To jest nasza operacja wolność, a antyszczepionkowcy mówiący o wolności chcą zniewolić nasze mózgi. Wszystkie opowiadane przez nich z niezwykłą żarliwością historie na temat tego, że szczepionki mają ograniczoną skuteczność, oraz śmichy-chichy antymaseczkowców, poszukujących sprzeczności w ogłaszanych obostrzeniach, nie zmieniają tego faktu. Oczywiście skuteczność ta nie jest nieograniczona, a i obostrzenia bywają mądrzejsze lub głupsze, ale to JEDYNA droga do normalności.

Kto podsyca podobne plotki, działa na rzecz tego, by więcej Polaków umarło, więcej biznesów upadło, by młodzież później mogła zacząć spotykać się knajpach, a starsi ludzie nie mogli umierać wśród bliskich. Świadomie nie mówię tu o tych, którzy po prostu z powodu jakichś obaw się nie szczepią. Szkodliwość takiej indywidualnej decyzji jest niewielka. Natomiast programy telewizyjne, pogadanki youtuberów czy okładki tygodników to antypolska broń masowego rażenia.

Ktoś zapyta, czy mam na myśli publicystów z prawicowych mediów, których znam osobiście. Odpowiadam: tak, mam ich na myśli w pierwszej kolejności.

     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze