Moskiewska farsa Ewy Kopacz. Jak przedstawicielka rządu Tuska zachowała się po katastrofie smoleńskiej

FOT. PATRYK LUBOŃ / GAZETA POLSKA
FOT. PATRYK LUBOŃ / GAZETA POLSKA

Kraj [Tragedia smoleńska, „Stan zagrożenia”, bulwersujące zdjęcia]

Jako minister polskiego rządu Ewa Kopacz tuż po katastrofie smoleńskiej udała się do Moskwy. Miała czuwać nad identyfikacją ofiar oraz wspierać ich rodziny będące na miejscu. – Była uległa i podległa. W wielu wypowiedziach kierowanych do rodzin nie przekazywała prawdy. Ta osoba nie dorosła do tego, by reprezentować rząd polski w konfrontacji z putinowską Rosją. Była na to za mała, nie miała żadnej pomocy, można było jej wmówić każde kłamstwo i na jej oczach robić różne skandaliczne rzeczy – mówi Andrzej Melak, brat Stefana Melaka, który zginął w katastrofie.

Opinią publiczną wstrząsnęły zdjęcia pokazane w filmie Ewy Stankiewicz „Stan zagrożenia”. Wykonano je w kwietniu 2010 roku w moskiewskim prosektorium. Na jednym z nich widać uśmiechniętą Ewę Kopacz, wówczas minister zdrowia, z filiżanką w dłoni. Na innym z kolei pozuje w towarzystwie dwóch uśmiechniętych mężczyzn obok stołu, na którym znajduje się worek prawdopodobnie z ciałami ofiar katastrofy

     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze