Outsider, który stał się symbolem brytyjskości. Pożegnanie księcia Filipa

ŚWIAT [Wspomnienie]

Nazwany kiedyś „największym żyjącym Anglikiem”, książę Filip obrał nieoczywistą drogę do statusu symbolu. Jego życie i status, który uzyskał, pokazały siłę brytyjskiej kultury i to, że uznawana za symbol skostnienia monarchia ma w sobie więcej siły witalnej, niż wielu sądziło.

Urodził się w Grecji, miał się za Duńczyka, w dzieciństwie i młodości mówił przede wszystkim po francusku. Zanim ożenił się z Elżbietą, był wiernym Greckiego Kościoła Prawosławnego. Dwie ciotki Filipa, zamordowane przez bolszewików, są świętymi męczennicami Rosyjskiego Kościoła Ortodoksyjnego. Jego trzy siostry i dwóch szwagrów nie mogło zostać zaproszonych na uroczystości ślubne w 1947 roku, ponieważ w dosłownym sensie byli wrogami Wielkiej Brytanii, walcząc po stronie Niemiec w II wojnie światowej. Trzeci szwagier, który zginął podczas wojny, był nawet w SS, pracując bezpośrednio dla Himmlera. Choć posiadająca chronicznie krótką pamięć plotkarska prasa chciała zrobić z Meghan Markle

     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze