Polski Elvis Presley? Nie. Boży Elvis Presley! Będą pośmiertne płyty Krzysztofa Krawczyka

KULTURA [Wspomnienie]

Na długo przed śmiercią, w luźnej rozmowie z przyjacielem, poprosił, by do trumny włożono mu mikrofon… „Jako katolik wierzę, że w królestwie w niebie będzie działo się jeszcze lepiej. Że będę mógł nie tylko na tej planecie zasłynąć, mówiąc nieskromnie” – powiedział Krzysztof Krawczyk.

„A teraz bardzo głośno wołam cię, / niczego nie żal, nie oglądam się. / Z zysków i strat kiedyś rozliczę się, / jeszcze nie dziś, jeszcze nie wołaj mnie” – śpiewa w utworze „Horyzont” na ostatniej, wydanej pół roku temu płycie o tym samym tytule. Menedżer Krzysztofa Krawczyka i jego przyjaciel, Andrzej Kosmala, mówi, że ta płyta jest podsumowaniem życia artysty. – Krzysztof właśnie przekroczył ten horyzont, ale wiemy, że życie ziemskie to tylko epizod – mówi Kosmala w rozmowie z „Gazetą Polską”.

Oszałamiająca popularność

Na pytanie zadane na antenie Telewizji Republika, jak się czuje artysta, który podczas koncertu dostaje kilkuminutowe owacje

     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze