Zawodowi lewacy, czyli zbiórki pieniędzy jako sposób na życie. Jak działa sieć organizacji LGBT

FOT. MATEUSZ MAREK/PAP
FOT. MATEUSZ MAREK/PAP

Kraj [Lewica, zbiórki pieniężne, środowisko prawnicze, naiwni darczyńcy]

Lewaccy aktywiści potrzebują pieniędzy, aby móc funkcjonować. Organizują więc zbiórki w internecie. Celem części z nich jest finansowanie prywatnych wydatków działaczy. Niektóre wspierają osoby poszkodowane podczas starć z policją. Zajmujące się tym kolektywy są natomiast promowane m.in. przez Rzecznika Praw Obywatelskich i adwokaturę.

„Jesteśmy Stop Bzdurom – jesteśmy radykalnym, queerowym i feministycznym kolektywem” – piszą o sobie aktywiści, których liderem jest Michał „Margot” Szutowicz podający się za Małgorzatę. Ten sam, który w zeszłym roku brutalnie atakował obrońców życia.

Zbiórki na życie lewaków

„Prosimy o pomoc dla naszego bardzo kochanego przyjaciela, osoby queer, która znalazła się w kryzysie samobójczym. Osoba była ostatnio wyjątkowo mocno atakowana przez transfobicznych, prawicowych blogerów i media za swoją działalność aktywistyczną. Na skutek tej nienawistnej nagonki straciła mieszkanie i przeszła załamanie” – czytamy w opisie zbiórki na portalu zrzutka.pl. Organizatorzy twierdzą, że szukali pomocy w państwowym szpitalu psychiatrycznym, ale nie udało się jej uzyskać. Informują, że znaleźli miejsce w prywatnej placówce, ale to wiąże się z wysokimi kosztami. Dlatego chcą zebrać 25 tys. zł. Beneficjentką ma być „Lu”, była partnerka „Margot”, która niedawno twierdziła, iż została wepchnięta pod tramwaj w Warszawie. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga nie wszczęła jednak postępowania w sprawie usiłowania zabójstwa. Nie potwierdziły się okoliczności, które wskazywałyby, iż doszło do takiego zdarzenia.

Kolejną osobą, która prosi swoich zwolenników o pieniądze, jest Tolly Kulczycki z Federacji Młodych Socjaldemokratów, czyli młodzieżówki Sojuszu Lewicy Demokratycznej. „Nazywam się Tolly, jestem osobą niebinarną i do tej pory mieszkałyśmy na Pradze-Północ” – czytamy w opisie zbiórki „Na walkę z długami i właścicielami”. „Jak się okazuje, oszczędność wody nie była naszą silną stroną, a pani właścicielka sporządziła... ciekawą umowę. W związku z powyższym, tylko ja muszę zapłacić prawie 2100 zł. Są to pieniądze, których totalnie nie mam, a które muszę mieć do poniedziałku” – pisze prominentny działacz FMS. Ze względu na wskazane okoliczności Tolly poprosił o wsparcie finansowe.

„Nieroby”

– Wygląda na to, że pieniądze płyną z jednej strony, a za owoce pracy tej strony żyją i bawią się inni. Ci ludzie funkcjonują w sposób pasożytniczy – uważa bloger Waldemar Krysiak, homoseksualista, który krytykuje ideologię LGBT. – Będąc wrogiem tych środowisk, jednak cieszę się, że takie zbiórki się pojawiają. To stopniowo zniechęca darczyńców. Na początku nie każdy rozumie, że jest wykorzystywany jako źródło pieniędzy dla nierobów, którzy nauczyli się żyć z pracy innych. Jednak coraz więcej osób odwraca się od Stop Bzdurom i innych anarcho-komunistycznych kolektywów, bo dostrzegają, że ich pieniądze są marnowane. Nie widzę nic złego w płaceniu za coś, co nam się podoba, jednak tutaj mamy do czynienia ze zbiórkami na nieweryfikowalne i nie zawsze określone cele – mówi „Gazecie Polskiej” bloger.

Kasta, fundusz od prostytutek i fundacja Sorosa

Wspomniane kolektywy współpracują z Funduszem dla Odmiany, którego celem jest promocja LGBT w najmniejszych miejscowościach. Organizacja ta otrzymuje wsparcie od Funduszu Obywatelskiego im. Henryka Wujca. Członkami kapituły tego podmiotu są natomiast znani prawnicy: prof. Ewa Łętowska, prof. Adam Strzembosz i prof. Andrzej Zoll. Członkinią grupy doradczej Funduszu dla Odmiany jest Magdalena Pocheć, współzałożycielka i pomysłodawczyni Funduszu Feministycznego. Tego samego, który wydał opisywany niedawno przez „GP” poradnik dla prostytutek. Fundusz dla Odmiany jest wspierany również przez Open Society Foundations George’a Sorosa.

Anarchistyczni prawnicy

Aktywiści LGBT są promowani m.in. przez środowiska prawnicze. Chodzi przede wszystkim o adwokat Karolinę Gierdal, która aplikację adwokacką ukończyła w 2016 roku, a obecnie prowadzi kancelarię. Zaangażowała się w pomoc prawną dla zwolenników „Margot”, zatrzymanych po ulicznych zajściach. Gierdal broniła również zatrzymanych podczas awantur na tzw. strajkach kobiet. Za tę działalność adwokat zyskała szacunek lewackiego kolektywu Stop Bzdurom.

Działania Karoliny Gierdal spodobały się też Rzecznikowi Praw Obywatelskich Adamowi Bodnarowi, który na początku tego roku przeprowadził z nią rozmowę. Została ona opublikowana na oficjalnej stronie RPO. Nie przeszkadzało mu, że Gierdal współtworzyła anarchistyczny kolektyw. „Zdaniem Adama Bodnara Kolektyw Szpila pokazał, że można przebić skalę zaangażowania prawników z lat 70. i 80. Ale – jak dodała mec. Gierdal – korzystał on z doświadczenia anarchistów i anarchistek, którzy podobny system pomocy budowali od wielu lat, choć w mniejszej skali” – czytamy na stronie RPO.

Kolektyw informuje, że jego celem jest koordynowanie pomocy prawnej dla osób zatrzymanych. „Szpila ma korzenie lewicowe i anarchistyczne. Bliskie są nam wartości wolności i równości, walki przeciwko faszyzmowi, dyskryminacji i kapitalizmowi. Swoje działania kierujemy w stronę osób, które podzielają te wartości” – czytamy na stronie kolektywu. Logiem organizacji są trzy szpilki stylizowane na trzy strzały, czyli symbol, którym obecnie posługują się bojówki Antify. Pieniądze ze wspomnianych zrzutek internetowych trafiają również do Szpili. Jak informował portal OKO.press, dzieje się tak dzięki zbiórkom Stop Bzdurom, który przekazał pieniądze dla wspomnianego Funduszu dla Odmiany, a ten m.in. dla kolektywu Szpila. Anarchiści od Gierdal również samodzielnie organizują zrzutki. W internecie informują, że potrzebują pieniędzy m.in. na pomoc prawną, transport czy gogle do ochrony przed gazem.

Niedawno Karolina Gierdal otrzymała od Naczelnej Rady Adwokackiej tytuł „Adwokatka Roku 2020”. Do konkursu zgłosił ją dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie Mikołaj Pietrzak, który m.in. wielokrotnie stawał w obronie Romana Giertycha. Ostatnio wyraził oburzenie publikacją TVP Info o rozmowach Giertycha na temat hejterskiej strony na Facebooku Soku z Buraka. W oświadczeniu napisał, że publikacja narusza „fundamentalny charakter tajemnicy adwokackiej”. Jak mówi nam warszawski adwokat, który chce zachować anonimowość, w izbach adwokackich zapanowała moda na promowanie praw człowieka w jak najszerszym rozumieniu, a brak zaangażowania bywa interpretowany jako postawa wroga. To z kolei jest wykorzystywane przez środowiska LGBT i proaborcyjne.

     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze