Giertych po europejsku

Opinie [Patologie „europejskości”]

O Romanie Giertychu znowu jest głośno dzięki świetnej robocie, jaką wykonali dwaj dziennikarze, Samuel Pereira i Marcin Tulicki. Okazało się, czarno na białym, że „mecenas”, wielki autorytet „Wyborczej” i TVN, przyjaciel Donalda Tuska, współpracował z gigantyczną farmą trolli, fabryką najgorszego hejtu i fake newsów, osiągającą w internecie wielomilionowe zasięgi. Idealny przykład, jakie są prawdziwe standardy wiernych establishmentowi brukselskiemu „autochtonów”.

Na przestrzeni ostatnich lat Polska wielokrotnie pokazała, że jest w stanie grać z Unią Europejską. Korzystać z oczywistych, zwłaszcza finansowo ekonomicznych dobrodziejstw, jakie daje nam obecność w tej strukturze, oraz twardo walczyć, gdy implementacje brukselskich postulatów zagrażały naszym interesom bądź suwerenności. Tym samym Polska zachowuje się dokładnie tak samo jak każde znaczące państwo UE – nie zaś jak skolonizowany, brukselsko-berliński satelita. Nie jest to jednak stan „na zawsze

     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze