Zamknąć „Wyborczą”, a pieniądze dla głodnych dzieci

Felieton [Lubię dinozaury]

„GW” przyczepiła się do społecznej kampanii hospicjów perinatalnych. Warto zwrócić uwagę na to, co wywołuje taką jej furię. Chodzi o plakaty z narysowanym dzieckiem w łonie matki (macica jest stylizowana na serduszko) bądź zdjęcia nóżek płodu w 11. tygodniu ciąży.

Podpisy – czy to pod zdjęciami, czy rysunkami – nie są bezpośrednio związane z aktualną awanturą polityczną. Brzmią: „Jestem zależny”, „Ufam Wam”, „Kochajcie się”, „Mam 11 tygodni”. Sama kampania też nie wpisuje się jednoznacznie w kwestie aborcji. Po prostu pokazuje tym rodzicom, którzy tego chcą, że są miejsca, które pomogą im z opieką nad ich nieuleczalnie chorymi niemowlętami. Samo to – pozytywny przekaz połączony z wskazaniem, że aborcja nie jest jedyną możliwością – wywołuje nieprzerwaną wściekłość szerokiego frontu lewicy. Ciężko o lepszy dowód na jej szaleństwo i fundamentalizm. W konsekwencji znacząca część wspomnianych plakatów jest regularnie dewastowana, zrywana, zamalowywana,

     
48%
pozostało do przeczytania: 52%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze