Fermy norek, czyli zarobić kosztem sąsiada. Liczy się tylko zysk

KRAJ [NORKI, KORONAWIRUS, NIERUCHOMOŚCI]

Duże hodowle zwierząt, w tym fermy norek, wpływają na obniżenie cen nieruchomości położonych w ich sąsiedztwie – tak wynika z opinii rzeczoznawców majątkowych. To, o czym od dawna mówili mieszkańcy gmin, na których prowadzi się tego typu działalność, znalazło potwierdzenie w faktach.

W minionym roku rzeczoznawca majątkowy Jakub Sykurski sporządził opinię o wpływie lokalizacji ferm norek na lokalny rynek nieruchomości. Wnioski płynące z tych dokumentów są jednoznaczne – właściciele ziemi i domów tracą na sąsiedztwie ferm, a spadek cen wynosi nawet do 50 proc. Jakby tego było mało, pojawiło się zagrożenie koronawirusem, na który bardzo podatne są norki.

Sprzeciw mieszkańców

Na terenach, gdzie są usytuowane fermy, sytuacja jest dramatyczna. W niektórych miejscowościach powstają lokalne stowarzyszenia, o czym informowaliśmy na łamach „Gazety Polskiej”.

– Nasze stowarzyszenie powstało jako społeczny sprzeciw przeciwko

     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze