Awanturnicy i dyletanci. Oczernianie polskiej armii

OBRONNOŚĆ [WOJSKO, ŻOŁNIERZE, ZBROJENIA, DEZINFORMACJA]

Jeszcze zanim powstały, już były krytykowane. Mowa o Wojskach Obrony Terytorialnej, które wbrew złym językom sukcesywnie rosną w siłę i potwierdzają swoją rolę, zwłaszcza w dobie pandemii. Podobnie było z zakupem sprzętu. Nic się nie działo – źle, podpisywano kontrakty – jeszcze gorzej. Ostatnia kampania przeciwko polskiemu karabinkowi Grot to tylko jeden z elementów szerokiej strategii zdyskredytowania wojska, które wbrew zabiegom niektórych środowisk notuje wysoki wskaźnik zaufania społecznego.

Kosztowna zabawka rządzących, papierowa armia, mięso armatnie – pod adresem wojsk terytorialnych padło wiele gorzkich słów. I to już w momencie, gdy proces tworzenia WOT dopiero się rozpoczynał. Z biegiem czasu kampania oszczerstw przeciwko terytorialsom rosła w siłę. Stosując młodzieżową nomenklaturę, do WOT mieli dołączać wyłącznie tzw. przegrywy – czyli ludzie, którym nie powiodło się w życiu i akurat w danym momencie nie mają nic lepszego do roboty. Krzewiono

     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze