Złośliwość rzeczy martwych

Dodano: 24/10/2012 - Nr 43 z 24 października 2012

Pani ministra na zdrowie Sarmatów A więc taka była wola nieba, żeby z tegoż nieba lało się przed meczem z Albionem niczym z cebra. Istny POtop. Niebo zapłakało nad losem Sarmatów. To ładny gest ze strony góry, zważywszy na drobny fakt, że przecież sami Sarmaci zgotowali sobie ten los. Zagłosowali na chłopaka z podwórka i jego ferajnę, no to ferajna jedzie po bandzie. Nie dziwimy się przecież, że Stadion Narodowy i jego legendarny dach przeciwsłoneczny (no bo nie przeciwdeszczowy – to byłoby zbyt proste) okazał się megabublem. Nie dziwimy się, bo ta ryba psuje się od głowy. Państwo jest bublem, administracja, wymiar sprawiedliwości, służba zdrowia itp., itd. – wszystko to bubel na bublu, bubel bublem pogania, to i stadion też bubel jak ta lala. No, co prawda premie dla szefów Narodowego Centrum Sportu, te przeszłe i te przyszłe, bublowate nie są, wręcz przeciwnie. Ale kto powiedział, że za złą robotę musi być zła płaca? Przesąd! Zabobon! Za fuszerkę płaca sowita. Pod
     
23%
pozostało do przeczytania: 77%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze