Pochód pełen świec. Wieś Rosica

Podróże [Białoruś]

– Stefan… – Andriej, na oko niemający jeszcze czterdziestu wiosen marianin, zatrzymuje się nagle, aby na chwilę spojrzeć mi głębiej w oczy. Pomimo zaparowanych od zimna szkieł okularów, dość wyraźne widać jego niebieskie oczy. Są coraz większe. Mężczyzna ewidentnie jest czymś przejęty. – Masz przepustkę, prawda?

– A potrzebuję? – odpowiadam wymijająco. – No, trzymajcie mnie, wszyscy święci – woła głośno Białorusin. – Czy potrzebujesz? No pewno, że potrzebujesz. To nadgraniczny rewir. Każdy przyjezdny musi mieć przepustkę. – Nic mi nie mówiłeś… – próbuję się tłumaczyć. – Bo byłem przekonany, że ją masz… – zawiesza głos Andriej. – Teraz będę musiał ich przekonywać. – Kogo?

Duchowny delikatnym skinięciem poleca mi, abyśmy ruszyli dalej. Po kilku sekundach spaceru dyskretnym ruchem głowy wskazuje na stojącą obok furgonetkę. Żołnierze uważnie się nam przyglądają. Andriej przyjaźnie bierze mnie pod rękę.

– Może się uda. Staramy się tutaj dobrze z

     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze