Różni bohaterowie, różne priorytety

Felieton [Lubię dinozaury]

Republika Środkowej Afryki to bardzo niebezpieczne państwo. Właśnie tam żyje grupka polskich misjonarzy, którzy robią wszystko, by pomóc mieszkańcom tego kraju. 

Ryzykując swoje życie, regularnie dochodzi tam bowiem do rozruchów. Jedną z piękniejszych inicjatyw polskich misjonarzy, pomysł kapucyna Benedykta Pączki, jest stworzenie, de facto w środku buszu, szkoły muzycznej dla dzieciaków. Żeby mogły wybrać gitarę zamiast karabinu. W ostatnich tygodniach doszło w RŚA do kolejnego zbrojnego konfliktu. Okazuje się, że nasi misjonarze, wraz z grupką wolontariuszy-muzyków, znaleźli się w miejscu, gdzie dochodziło do starć i rajdów rebeliantów na wioski. Co zrobili nasi rodacy? Zamiast schować się czy uciekać, zaczęli działać. Zamienili klasztor na schronienie, gdzie wieśniacy mogli skryć się przed watażkami. Nie tylko okazało się, że grupka polskich cywilów znalazła się na terenach działań wojennych, w państwie kompletnego chaosu i bezprawia, dodatkowo wykazała

     
48%
pozostało do przeczytania: 52%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze