Nie taka katecheza słaba, jak ją malują

OPINIE [Lekcje religie, protesty proaborcyjne, młodzież]

Określenie kondycji katechezy może prowadzić do uogólnień, które nie zawsze dotykają istoty zjawiska. Z jednej strony coraz częściej słyszymy mniej lub bardziej zasłużoną krytykę szkolnych lekcji religii. Po Strajku Kobiet pojawiły się nieprzychylne głosy nawet publicystów konserwatywnych. Z drugiej strony nie da się zamknąć oczu na rezygnowanie przez uczniów z lekcji religii i coraz niższy poziom religijności polskiej młodzieży.

Nie ma prostej odpowiedzi na pytanie o kondycję katechezy w naszym kraju. W jednym z ostatnich numerów „Gazety Polskiej” pan profesor Aleksander Nalaskowski pisał o „całkowitej i bezsprzecznej klęsce szkolnej katechezy”, choć jest to raczej klęska nie tyle katechezy, ile rodziny. Nie znaczy to, że nie ma powodów do niepokoju. Problem szkolnych zajęć z religii jest realny, co przejawia się m.in. w rezygnowaniu z tych zajęć, zwłaszcza przez uczniów szkół średnich. Nie można jednak tego faktu demonizować, bo wciąż na zajęcia z religii

12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze