Konkwistador Lempart

Opinie [Reprezentantka wyższej cywilizacji]

Zarówno przy okazji Strajku Kobiet, jak i awantury wokół powiązania środków unijnych z tzw. praworządnością, widzimy bardzo wyraźny sojusz między unijnymi biurokratami a skrajną lewicą. Lewica w ten sposób zyskuje odpowiednie wparcie finansowe i polityczne. Zaś unijna biurokracja (a właściwie te państwa, które są w stanie ją kontrolować) – możliwość konsekwentnego zwiększania swoich wpływów. Po raz kolejny lewica okazuje się zwyczajnym lokajem, za pomocą którego najważniejsi i najsilniejsi gracze w UE realizują swoje cele.

W czystej teorii samo powiązanie praworządności z unijnym budżetem nie brzmi tak źle. W końcu prawo ważna rzecz, władza nie powinna nigdy go łamać etc. Wielu polityków i publicystów już z samej niezgody Polski na proponowane rozwiązanie wysnuwa wniosek, że jest to dowód na brak praworządności w Polsce i dyktaturę Kaczyńskiego.

Nie każdemu wolno pałować Oczywiście wszystko robi się bardziej skomplikowane, gdy

14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze