Na tropie słonia. Park Khao Yai

Podróże [Tajlandia]

W odróżnieniu od słoni, które lubują się w nocnych wędrówkach, dużo łatwiej spotkać tu małpy. Są praktycznie wszędzie – na głównych traktach, wzdłuż asfaltu, obsiadają krawężniki, przypatrują się nam z drzew. Najwidoczniej Khao Yui to ich królestwo. Wygląda jednak, że nie na wyłączność…   Sanya przez chwilę mocuje się z cienką gałęzią rosnącego przy ścieżce drzewa. Po chwili odłamuje niewielki patyk. Kuca, drugą dłonią uprząta liście z potężnie rozbudowanych korzeni wielkiego drzewa. Po chwili dostrzegam, że wśród labiryntu poplątanych korzeni drzewnego kolosa znajduje się ukryta w ziemi niewielka dziura.  – Zaraz ją wykurzymy. Odsuń się tylko, bo jak się zdenerwuje, może być agresywna… – instruuje przewodnik. – O kim ty gadasz? – Zobaczysz… Rozpoczyna się intensywne dłubanie. Patyk jest coraz głębiej i głębiej. Dłoń Sanya, którą trzyma patyk, praktycznie dotyka już ziemi. Skośnooki chłopak łatwo się jednak nie poddaje. Po nieudanych próbach z patykiem staje tuż obok
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze