Italia pod ciśnieniem. O krok przed lockdownem 

Świat [Włochy]

Włochy wobec jesiennej fali pandemii są jak wulkan grożący wybuchem: wszędzie daje się odczuć wysokie ciśnienie, lęk związany z przyszłością, a gdy z jednej strony buduje się poczucie solidarności ze środowiskiem lekarzy i pielęgniarek, to z drugiej na ulicę wychodzą sklepikarze i restauratorzy protestujący przeciwko decyzjom, które nie do końca rozumieją, a które mogą ich całkowicie pogrążyć, o ile rząd nie wesprze zagrożonych sektorów finansowo.   Mocno znaczące jest zdanie, które wypowiedział ostatnio lider włoskiej prawicowej opozycji, Matteo Salvini, na antenie Radio Anch’io: „Lockdown? Chciałbym, by nie było takiej potrzeby. Ale ponieważ życie ludzkie stawiamy na pierwszym miejscu, to gdyby była potrzeba lockdownu, należy go zrobić. Tyle że powinien to być wybór na poziomie całego kraju”. Ale kilka godzin potem na Twitterze stwierdził: „Całkowite zamknięcie? To byłaby tragedia, nie tylko dla samego Conte, ale przede wszystkim dla Włochów. Trzeba pracować, by
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze