Brudny boks i brak konkretów. Debata, która nic nie zmieniła

ŚWIAT [Wybory w USA, Trump, Biden]

Donaldowi Trumpowi nie udało się zadać nokautującego ciosu, a Joe Biden nie zaliczył żadnej tragicznej wpadki. Jedyne, co zapamiętamy z pierwszej debaty prezydenckiej w USA, to jej żenująco niski poziom.   „Czy ty możesz się w końcu zamknąć, człowieku?”; „Ciężko wcisnąć jakiekolwiek słowo z tym clownem”; „Kłap jadaczką dalej” – te dość grubiańskie odzywki Bidena, skierowane w końcu do urzędującego prezydenta, najbardziej zwracały uwagę w całym występie kandydata Demokratów. Jednocześnie trudno było oskarżać komukolwiek Bidena o chamskie zachowanie czy załamanie politycznego obyczaju, bo nie odbiegały one poziomem od reszty debaty. Na scenie panował chaos. Donald Trump nieustannie przerywał Bidenowi, a momenty, w których jeden z kandydatów mógł wypowiedzieć spójne i połączone ze sobą zdania pod rząd, należały do rzadkości. Przez większość czasu słyszeliśmy głosy obydwu kandydatów naraz, a czasem dołączał do nich trzeci – prowadzącego Chrisa Wallace’a, któremu
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze