Bitwa na przesmyku Gandża. Z Rosją i Turcją w tle

Dodano: 04/08/2020

Świat [Armenia, Azerbejdżan, Rosja]

Armenia i Azerbejdżan toczą ze sobą boje od końca lat 80. XX wieku i konflikt ten będzie trwał jeszcze długo. Tym bardziej że jest na rękę Rosji, która na Kaukazie Południowym skutecznie realizuje strategię „divide et impera”. Ostatnia odsłona wojny różni się jednak od wcześniejszych starć.   Starcia graniczne wybuchły 12 lipca – nie ma dowodów, kto zaczął. Przez trzy dni toczyły się ostre walki z użyciem ciężkiej artylerii i dronów. To było największe starcie armeńsko-azerbejdżańskie od przeszło czterech lat. W tzw. wojnie czterodniowej w kwietniu 2016 roku zginęły setki ludzi. Dużo więcej niż teraz. Ale niepokój musi budzić tym razem lokalizacja konfliktu. Nie w spornym Górskim Karabachu, ale na odcinku granicy armeńsko-azerbejdżańskiej niepodlegającym żadnym wątpliwościom.  Strategiczne pole bitwy W ciągu trzech dni intensywnych walk zginęło co najmniej 16 osób. To najpoważniejsze starcie od czasów 2016 roku charakteryzowało się też czymś nowym. Po
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze