System Tuska

Bo państwo zdało egzamin

Marcin P. wielkie interesy, które dziś skutkują wielkim oszustwem, zaczął robić w 2009 r., w czasie kiedy system rządów Donalda Tuska był już mocno ugruntowany. To wtedy powstał złoty interes Marcina P. Wcześniej Marcin P. był tylko drobnym cwaniaczkiem. O ile klientów Multikasy oszukał na 170 tys. zł, to już teraz jest ponad 3 tys. osób poszkodowanych przez samą Amber Gold na kwotę ponad 180 mln zł. Nie zapominajmy też o podniebnym biznesie Marcina P., o tysiącach klientów linii lotniczych OLT, niemających tyle szczęścia co syn premiera Michał Tusk, który jeszcze kilka dni przed upadkiem firmy otrzymał wynagrodzenie. Oni nie otrzymali zwrotu pieniędzy za loty, które się nie odbyły.

Od wybuchu afery pojawia się kluczowe pytanie, czy wcześniej można było powstrzymać oszukańczy biznes Amber Gold. „Państwo zdało egzamin” – to hasło niczym mantrę powtarzają politycy rządzących partii. Słyszeliśmy je już w odniesieniu do katastrofy smoleńskiej. Pamiętamy, że według nich państwo zdało egzamin, bo potrafiło... przygotować pogrzeby ofiar katastrofy. To hasło pozwalało odsuwać od władz oczywistą odpowiedzialność za to, że nie potrafiły skutecznie ochronić pierwszego obywatela i towarzyszących mu osób.

W sprawie Marcina P. skala zaniedbań instytucji państwowych jest tak oczywista, że wymyślono nowe tłumaczenia. Państwo nie zawiodło, zawiedli poszczególni urzędnicy i niektóre procedury – oznajmił łaskawie Donald Tusk. Najbardziej winni są sędziowie i prokuratorzy, a na te instytucje rząd i premier wpływu nie mają. Mamy zapomnieć i nie pytać, co przez trzy lata w sprawie Marcina P. zrobiła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która bezpośrednio podlega premierowi, co zrobiło Centralne Biuro Śledcze podległe ministrowi spraw wewnętrznych. Bo nic nie zrobiły. Kontrola skarbowa podległa ministrowi finansów zrobiła dużo, ale nie żeby wyegzekwować od Marcina P. prawem przewidziane deklaracje podatkowe,...
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: