Trzęsienie ziemi w Europie. Niemiecki trybunał kontra UE

Niedawna decyzja niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego nie tylko rzuca cień wątpliwości na działania Europejskiego Banku Centralnego. Może też mieć spory wpływ na dalszą dynamikę integracji, bo niemieccy sędziowie wprost podważyli kompetencje TSUE.

„Jeśli każdy trybunał konstytucyjny w każdym państwie członkowskim zacznie przedstawiać własne interpretacje tego, co Europa może zrobić i czego nie może, to jest to początek końca” – stwierdził oburzony Guy Verhofstadt po decyzji niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego (FTK). Część gorących zwolenników „coraz głębszej integracji”, takich jak Verhofstadt, zgadza się w tym punkcie z zagorzałymi eurosceptykami. Różnica polega na tym, że w „początku końca UE” jedni widzą szansę, a dla drugich ta perspektywa jest katastrofą. Według drugiej interpretacji decyzja FTK nie jest sygnałem jakiejś zasadniczej zmiany niemieckiego podejścia do instytucji europejskich. Wynika raczej z chęci zabezpieczenia interesów niemieckiego budżetu federalnego, szczególnie w kontekście nadciągających konsekwencji gospodarczych pandemii koronawirusa. W tym sensie decyzja niemieckich sędziów jest sygnałem wysłanym opinii publicznej, który ma pokazać, że Niemcy nie będą bez szemrania wyciągać krajów południa Europy z ich fiskalnych problemów.

Jedna z najważniejszych decyzji 
Wydany 5 maja wyrok FTK dotyczył prowadzonego przez Europejski Bank Centralny (EBC) programu PSPP (Public Sector Purchase Problem), w ramach którego banki centralne strefy euro skupują na rynku wtórnym papiery wartościowe emitowane przez poszczególne państwa. W 2017 roku sędziowie FTK zwrócili się w tej sprawie z pytaniem prejudycjalnym do Trybunału Sprawiedliwości UE. 11 grudnia 2018 roku TSUE uznał, że działania polegające na skupie obligacji państwowych nie wykraczają poza uprawnienia EBC.
Sędziowie FTK podważyli wyrok TSUE i uznali go za niewiążący, powołując się na zasadę proporcjonalności....
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: