Mieli bronić demokracji, zdecydowali się ją zniszczyć. Opozycja i kasta będą zwalczać każde wybory, które mają przegrać

fot. Radek Pietruszka/PAPfot. Radek Pietruszka/PAP
Opozycja nie zaakceptuje żadnego terminu wyborów, jeżeli oceni, że je przegra. Konstytucyjne ograniczenia są dla niej bez znaczenia. A każde jej bezprawne działanie w tej sprawie zyska wsparcie sądowej kasty. Obie te grupy oceniają bowiem, że stawka wyborów jest olbrzymia. Mogą one zdecydować o dokończeniu demontażu tych postkomunistycznych układów, które jeszcze mają wpływ na sytuację w Polsce, w tym przede wszystkim układów w sądach. Czyli tym samym o końcu ich bezkarności. A na sumieniu mają bardzo wiele. Epidemia koronawirusa to tylko pretekst, pomagający ubrać próbę zniszczenia demokracji w pozory troski o zdrowie Polaków.

Wszystko to zakrawa na paradoks, bo przecież totalna opozycja walczyła z rządami PiS pod sztandarem obrony demokracji. Zaraz po niej wymieniana była zagrożona praworządność.

Ujawniamy kulisy kampanii PO, czyli wojna między czwartym a piątym piętrem
Na determinację totalnej opozycji w walce o to, by do wyborów nie doszło, wpływ miały nie tylko fatalne notowania Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, ale i związana z nią wewnętrzna sytuacja w PO, niepozwalająca na odniesienie sukcesu. „Gazeta Polska” dotarła do informatorów, którzy mówią wprost o „wojnie pomiędzy czwartym i piątym piętrem” w czasie kampanii Kidawy. W budynku, w którym mieści się siedziba PO, czwarte piętro zajmuje sztab kandydatki na prezydenta, a piąte zarząd partii. – Już w czasie kampanii prezydenckiej, gdy do struktur partii docierały polecenia z góry, niektórzy działacze pytali wprost, czy chce tego czwarte, czy piąte piętro, uzależniając od tego posłuszeństwo lub jego brak. Niektórzy posłowie i senatorowie zaszokowani byli tym, że w przeznaczonym dla nich wewnętrznym biuletynie były głównie przemówienia Borysa Budki i wywiady z nim. Pytali: czy my nie jesteśmy, do cholery, w środku kampanii prezydenckiej i nie powinniśmy zajmować się bardziej naszą kandydatką? – relacjonuje nasz rozmówca.
Trudno się dziwić, że...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: