Wojna Putina. Nie tylko koronawirus

Kryzys wywołany pandemią koronawirusa w połączeniu z załamaniem związanym ze spadkiem cen ropy postawił Władimira Putina w bardzo trudnej sytuacji. Nie brakuje wręcz głosów, że to początek końca wieloletniego przywódcy Rosji. Ale Putin może wykorzystać kryzys, wzmocnić autorytarne państwo, rozprawić się z nielojalną częścią elit i spacyfikować najmniej mu przychylne grupy społeczne.

Rosja szybko dobiła do światowej czołówki, jeśli chodzi o skalę zakażeń COVID-19 i liczbę ofiar śmiertelnych koronawirusa. Mimo to Władimir Putin nie ogłosił i nie zamierza ogłosić żadnego stanu wyjątkowego, stanu klęski żywiołowej itp. Unika nawet słowa „kwarantanna”. Jedynie przedłuża tzw. dni wolne od pracy. Odpowiedzialnymi za utrzymywanie środków bezpieczeństwa i samoizolacji obywateli uczynił szefów regionów – uznając, że w tej sprawie jak nigdy wygodne będzie dla niego zastosowanie powiedzenia „dobry car, źli bojarzy”. Zgodnie z tą zasadą wszelkie pozytywne informacje może przekazywać tylko Putin. Choćby rzucać okrągłe zapewnienia o wsparciu ekonomicznym państwa dla biznesu – ale zajmować się ma tym konkretnie już rząd. Sam Władimir Władimirowicz skupia się na czymś zupełnie innym: obronie swojej władzy. Toczy się walka nie o zdrowie, życie i finanse obywateli, lecz o to, żeby nadal było tak, jak było.

Dziel i rządź
Kreml ma jasne priorytety w dobie obecnego kryzysu: przeprowadzić przez jego wzburzone fale w jak najlepszej kondycji te struktury (biznesowe, administracyjne, polityczne), które wspierają i chronią reżim. Putin wykorzystuje pandemię do wzmocnienia struktur siłowych. 13 kwietnia rząd przekazał ministerstwu obrony i innym służbom bezpieczeństwa około 360 mln dolarów na walkę z koronawirusem – choć bardziej tu chodzi o zabezpieczenie się na wypadek protestów. Przygotowywane są zmiany w prawie, które zwiększą uprawnienia aparatu bezpieczeństwa, zapewniając mu przy tym faktyczny immunitet dotyczący działań...
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: