Prawda w czasach zarazy. Dezinformacja i dezintegracja

Zdaniem większości, konflikt globalny w XXI wieku mógł przybrać tylko dwie postacie. Pierwsza z nich to zagłada atomowa, w której bombami obrzucają się Stany Zjednoczone (NATO) i Rosja. Drugi scenariusz to wizja konfliktu bez żołnierzy, zastąpionych przez roboty i zdalnie sterowane systemy. Tymczasem wystarczyło kilka tygodni, a ludzkość mimowolnie stała się uczestnikiem wojny pod kryptonimem „Covid-19”, która już teraz wyczerpuje znamiona konfliktu hybrydowego. 
 
Koronawirus, pandemia, epicentrum, panika, stan wyjątkowy, statystyki zarażonych i ofiar śmiertelnych – to frazy najczęściej wyszukiwane w internecie od momentu, gdy patogen Covid-19 przekroczył granice Chin i w błyskawicznym tempie zaczął się rozprzestrzeniać na cały świat. Rosnąca liczba zarażonych osób wymusiła na władzach krajowych i międzynarodowych wprowadzenie nadzwyczajnych środków ostrożności. Coś, co wczoraj wydawało się oczywiste, dziś już takie nie jest. Pewne rzeczy nie znoszą jednak zmian. Tak było, jest i będzie w wypadku pandemii. Obojętne, do jakiej choroby będzie się odnosiła, sparaliżuje każdą sferę życia. Pogłębiająca się panika i poczucie niepewności to idealne środowisko do siania dezinformacji i pogłębiania politycznego oraz propagandowego kapitału. Widać to właśnie na przykładzie sytuacji wokół koronawirusa.
 
Storpedowane ćwiczenia
Pandemia Covid-19 przeorganizowała najbliższe plany obronne w krajach NATO. W Polsce, jak w kilku innych krajach Europy, wojsko zostało wysłane do ochrony granic, pomocy osobom starszym i tym objętym kwarantanną czy do współpracy z pozostałymi jednostkami w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się choroby. Żołnierze oddają także krew do szpitali.
Wiadomo już, że do skutku nie dojdzie część zaplanowanych manewrów, a te, które już się rozpoczęły, zostały okrojone z najważniejszych przedsięwzięć. Mimo wcześniejszych zapowiedzi EUCOM, czyli Dowództwo Europejskie Stanów Zjednoczonych,...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: