Lepiej inwestować w Polsce niż w Chinach

W drugiej kadencji Donalda Trumpa należy się skupić na inwestycjach w systemy demokratyczne, w państwach takich jak Polska, które respektują reguły wolnego handlu i szanują demokrację. To lepsze rozwiązanie niż kierowanie inwestycji do Chin i pozwalanie na to, by te pieniądze trafiały do kieszeni urzędników Komunistycznej Partii Chin – mówi gen. Robert Spalding, doradca prezydenta Trumpa do spraw Chin i autor książki „Niewidzialna wojna”. Z gen. Robertem Spaldingiem rozmawia Maciej Kożuszek

Panie generale, spędził Pan w Chinach wiele lat, dziś jest Pan jednym z doradców prezydenta Donalda Trumpa odpowiedzialnych za politykę wobec Chin. Jak Pan patrzy na aktualną sytuację związaną z epidemią koronawirusa?
Widzimy przede wszystkim, że Chiny wykreowały bardzo trudną sytuację, która jest niebezpieczna także dla reszty świata. Przede wszystkim problemem jest tu ukrywanie danych i odmowa dzielenia się informacjami na temat wirusa. To szczególnie poważny problem w zglobalizowanym świecie, w którym ludzie mogli swobodnie podróżować do Chin i z powrotem, a Pekin nie dzieli się z resztą świata danymi na temat zdrowia. To jest wyzwanie dla ludzkości: jak Chiny mają uczestniczyć w globalnym porządku, skoro nie przestrzegają i nie szanują zasad tego porządku, co naraża innych na niebezpieczeństwo.

W mediach pojawiają się teorie, że może to dobrze, iż epidemia zaczęła się w Chinach, bo autorytarne państwo poradzi sobie z nią lepiej, na przykład tworząc ogromne kordony sanitarne, nie zważając na prawa obywateli.
To nie jest do końca prawda. Lekarze i specjaliści zwracają przede wszystkim uwagę na to, że podstawą jest otoczenie fachową opieką medyczną tych, którzy są już zarażeni, i objęcie ich kwarantanną. Tworzenie ogromnych stref kwarantanny, obejmujących całe miasta, tak naprawdę stwarza niehigieniczne warunki, w których może dochodzić do dalszych zakażeń. Dodatkowo takie kwarantanny mocno...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: