Pekin kontra Mahomet. Czerwona krucjata w Sinciangu

Strzelanie do protestujących, obozy koncentracyjne, zakaz poszczenia w Ramadan... Pekin od lat prowadzi intensywną kampanię wyniszczania muzułmańskiej ludności i kultury regionu Sinciangu – Uiguru.

Przynależność Sinciangu, zwanego również Chińskim Turkiestanem, do Państwa Środka ma stosunkowo świeżą datę. Ziemie te przez większą część swojej historii pozostawały niepodległe, a ich mieszkańcy trudnili się obsługą Jedwabnego Szlaku. Wojowniczych ujgurskich emirów podporządkowali sobie dopiero cesarze z mandżurskiej dynastii Qing, którzy zawojowali te tereny w połowie XVIII stulecia.

Bogactwo nie dla miejscowych
Słabo zaludniony, ubogi rejon jeszcze sto lat temu straszył pustkami. Rewolucyjna zmiana nastąpiła, gdy w Chińskim Turkiestanie odkryto złoża niezbędnych dla nowoczesnego przemysły paliw kopalnych. Zapoczątkowało to szybki ekonomiczny rozwój prowincji i zachęciło mieszkańców innych regionów Państwa Środka do porzucenia rodzinnych stron i przeprowadzki. Obecnie Chiński Turkiestan zamieszkuje ponad 21 milionów ludzi. Rdzenni Ujgurzy stanowią mniej niż połowę tej liczby.
Szybki rozwój gospodarczy zacofanego regionu początkowo budził u tubylców optymizm. Ten jednak szybko zgasł, gdy okazało się, że eksploatujące ujgurskie bogactwa naturalne chińskie konsorcja nie zamierzają zatrudniać samych Ujgurów i zamiast tego sprowadzają pracowników z innych prowincji. Islamscy mieszkańcy Chińskiego Turkiestanu niewiele zyskali na inwestycjach Pekinu. Frustracja ożywiła nastroje separatystyczne. Między mieszkającymi po sąsiedzku Ujgurami i Chińczykami Han narastało napięcie, które co jakiś czas wydawało owoce w postaci mordów, linczów i zamieszek, jak choćby te z lipca roku 2009, kiedy to ulice Kaszgaru i Urumczi przemieniły się w pola bitew.
Kolejnym wielkim wybuchem przemocy były mające miejsce w 2014 roku zamieszki w mieście Sache, gdzie doszło do starć między Ujgurami a chińską policją. Ta ostania...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: