Czerwona Gwiazda w Yad Vashem. Spektakl Putina w Jerozolimie

To nie było upamiętnienie Holokaustu i to nie ocalali Żydzi byli głównymi gośćmi. To była czysto polityczna impreza. Oczywiście numerem jeden miał być Władimir Putin, zaś motywem przewodnim zasługi Armii Czerwonej i Związku Sowieckiego. Dobrze, że prezydent Polski nie brał udziału w tym momentami żenującym widowisku.

Od początku było wiadomo, że uroczystości będą przebiegały pod dyktando rosyjskie. Wszak obchody 75. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau organizowane były w Jerozolimie przez należącą do rosyjskiego oligarchy Wiaczesława Mosze Kantora Fundację Światowego Forum Holokaustu, we współpracy z Instytutem Yad Vashem i pod patronatem prezydenta Izraela Reuwena Riwlina. Na forum przybyło 45 szefów państw i rządów z całego świata. Kantor tak ustawił przebieg imprezy, by Putin mógł przyjechać, wygłosić przemówienie o kluczowej roli Armii Czerwonej w pokonaniu nazizmu i nie martwić się o to, że ktoś może podważyć jego wersję historii. Na to zgodzić się nie chciał polski prezydent. Jego rezygnacja nieco pokrzyżowała szyki Rosjanom, bo dzięki temu głośno było w mediach światowych o historycznych kłamstwach Putina.

Autopromocja Putina
Rosyjski prezydent zadbał, by od początku być w centrum uwagi. Na salę w Yad Vashem wszedł spóźniony, już po pierwszych przemówieniach. Wyjątkowy status Putina organizatorzy podkreślili, sadzając go między prezydentem a premierem Izraela. W odczytanym przez niego z kartek przemówieniu nie było ataków na Polskę – czego się obawiano. Były za to ataki na innych. „Fabryki śmierci i obozy koncentracyjne obsługiwali nie tylko naziści, ale i ich wspólnicy” – powiedział Putin. Po czym wymienił około 1,4 mln Żydów, którzy zginęli na Ukrainie. Podkreślił, że na Litwie zamordowano 220 tys. ludzi, co stanowiło 90 proc. przedwojennej żydowskiej ludności tego kraju, zaś na Łotwie – kontynuował – zginęło 77 tys. Żydów, a przeżyło Holokaust tylko...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: