Z biedy zrobić radość

Są chłopcy z marginesu, z ulicy, napiętnowani, po kryminałach, którzy później czynią wiele dobra. Jeśli zaprowadzi się takiego chłopaka na wolontariat, to widać, jak bardzo chce on zrobić coś dobrego. Jak na dni skupienia przyjeżdża taki Michał na wózku, to oni mało się nie pobiją, kto ma go wnosić po schodach. Trzeba im pokazywać prawdziwe wartości, osoby mogące być autorytetem, by jedynymi wzorcami, jakie poznają, nie były te z patostreamów – mówi ks. Adam Anuszkiewicz, raper podbijający internet, kapelan z poprawczaka w Białymstoku. Rozmawia Piotr Lisiewicz

Stoi ksiądz na stanowisku, że „skrzynka wódki, beczka śledzi nie zastąpi ci spowiedzi”, jak również głosi tezę, iż „żaden melanż, baba goła nie zastąpi ci Kościoła”. Czy dobrze się ksiądz bawi, wymyślając taką „nawijkę”, mówiąc językiem hip-hopu?
Trzeba mieć radość z tego, co się robi. Bardzo lubię język polski i taką grę słowem. Śpiewać nie umiem, po tygodniu wyrzucono mnie z chóru w seminarium duchownym, ale się nie poddałem. I znalazłem tę niszę dla siebie. Naprawdę zależy mi na ludziach i ich dobru. To, co robię, uważam za konkretny przekaz. I używam hip-hopu, żeby dotrzeć z treściami, które budują. Tak jest, budujmy, gdy inni rujnują.

Raper Peja zemścił się na swojej pani od muzyki oraz jej „synkopach i wiolinowych kluczach”, wspominając w utworze „PRL”, jak w podstawówce „wystukiwał sobie rytmy w niezmienionym obuwiu”.
Ale ja naprawdę nie myślę tak o szefie chóru z seminarium (śmiech). Myślę, że był realistą w ocenie mojego głosu, to mu się ceni.

Miliony odsłon, łapek w górę zdecydowanie więcej niż tych w dół – tak podbija ksiądz internet. Zaczęło się od żartu, a potem okazało się, że ma ksiądz do tego autentyczny dryg.
Rzeczywiście, pracuję w poprawczaku w Białymstoku i zaczęło się od przekomarzania z chłopakami, którzy cytowali mi co bardziej antykościelne kawałki rapu znalezione w...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: