Homoterror w natarciu. Fala cenzury na uniwersytetach

Naukowiec zwolniony za wykład na temat homoseksualizmu, próby zablokowania debat dotyczących LGBT, a wcześniej pracownik IKEI wyrzucony za cytowanie Pisma Świętego w odpowiedzi na propagandę LGBT – te wydarzenia pokazują, jak w Polsce mniejszość zaczyna coraz bezczelniej narzucać swój światopogląd większości.

Gdy w Brukseli Robert Biedroń & consortes rozdzierali szaty i krzyczeli, jak to u nas są prześladowani geje, lesbijki, biseksualiści oraz transwestyci, w Polsce blokowano sale, w których miały się odbyć debaty na temat ideologii gender organizowane przez konserwatystów. Ta sytuacja pokazuje hipokryzję i cynizm tych, którzy wykorzystują ideologię LGBT do własnych celów politycznych i kariery. Tym bardziej że właśnie teraz społeczność LGBT jest najbardziej wpływową grupą na światowych salonach.

Jawna cenzura
Pod koniec minionego tygodnia okazało się, że poprawność polityczna wobec LGBT przybiera niebezpieczne formy: odwołano dyskusję na temat gender i LGBT z udziałem naukowców, a w Brukseli odbyła się skandaliczna debata dotycząca „homofobicznej” Polski.
20 listopada europosłowie Beata Kempa i Patryk Jaki zwrócili się do władz Uniwersytetu Jagiellońskiego o wynajęcie części Audytorium Maximum na konferencję zatytułowaną „Atak ideologii LGBT i gender na Polskę. Doświadczenia państw UE i Polityka Unii Europejskiej” z zaznaczeniem, że – jak czytamy w piśmie do UJ – „konferencja będzie miała otwarty charakter z możliwością debaty każdej ze stron”. W odpowiedzi Monika Harpula, kanclerz Uniwersytetu Jagiellońskiego odpisała, że „nie istnieje możliwość wynajęcia w dniu 9 grudnia br. powierzchni w Audytorium Maximum. Decyzja ta wynika z faktu, że Uniwersytet Jagielloński, w ślad za decyzjami Senatu UJ, z zasady nie wynajmuje swoich powierzchni pod przedsięwzięcia o charakterze stricte politycznym” – napisała pani kanclerz.
Tymczasem w październiku bieżącego roku właśnie w Audytorium Maximum...
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: