Infantylny triumfalizm „intelektualnej elity”

Opinie [Ani wiedzy, ani pomyślunku]

Jednym z najbardziej znanych sloganów naszej „elity intelektualnej” jest tzw. mocowanie się z polskością. Określa to ich powinność, wyjątkową pozycję społeczną i rolę. Obowiązek ciągłego zastanawiania się nad tym, czym właściwie jest Polska, jak ją rozumieć, w jaki sposób zachować w niej to co piękne, a zmienić to co złe. W teorii – nic złego. Z tym że wspomniane elity już od lat nie „mocują się z Polską”, tylko – z marnym skutkiem – z własnym kretynizmem. A ostatnio mamy istną lawinę przykładów. Może znają Państwo ten stary żydowski dowcip. Przychodzi młody żyd do swojego ojca, rabina. I oświadcza: „Tato, zostałem ateistą”. Na co stary rabin patrzy na niego długo i uważnie i w końcu pyta: „A Torę znasz w całości?”. „Nie” – odpowiada syn. „A Talmud czytałeś chociaż?” – dopytuje rabin. „Nie” – znów odpowiada syn. „To może jakieś komentarze współczesnych rabinów?” – drąży ojciec, ale znów uzyskuje przeczącą odpowiedź. „To ty jesteś kretyn, synku, nie ateista” –
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze