Chaos i kłopoty Bibiego. Kryzys polityczny w Izraelu

Urzędujący premier Izraela Benjamin Netanjahu został formalnie oskarżony m.in. o korupcję. Zarzuty jeszcze bardziej komplikują sytuację polityczną w Izraelu, gdzie za chwilę mogą się odbyć już trzecie w tym roku wybory.

Benjamin Netanjahu nie umiał stworzyć koalicji rządowej, a teraz ciążą na nim poważne zarzuty. Jednak Bibi nie składa broni, licząc, że dobre relacje z administracją Donalda Trumpa pozwolą mu się utrzymać u władzy, a jego notowania pójdą w górę po tym, jak Izraelczycy zobaczą, że pomimo kłopotów premier dalej trzyma ster rządów twardą ręką, radząc sobie z takim kryzysem jak ataki rakietowe ze Strefy Gazy.

Netanjahu oskarżony
Podwyższona temperatura polityczna w Jerozolimie i klincz związany z niemożnością stworzenia koalicji rządowej zbiegły się z postawieniem w stan oskarżenia Benjamina Netanjahu. Ostateczna decyzja zapadła 21 listopada i prokurator generalny Awichaj Mandelbilt oskarżył urzędującego premiera o korupcję, nadużycie władzy i defraudację. Zgodnie z izraelskim prawem Netanjahu musiałby ustąpić ze stanowiska tylko w sytuacji, gdyby został skazany. Jednak opozycja nawołuje do ustąpienia premiera. Według głównego politycznego rywala Netanjahu, Benny’ego Gantza, ten „nie ma ani społecznego, ani moralnego prawa do podejmowania brzemiennych w skutki decyzji na rzecz państwa Izrael”.
Zarzuty korupcyjne wobec Netanjahu dotyczą kilku spraw, ale za najpoważniejszą i najbardziej brzemienną w polityczne skutki uznaje się tą dotyczącą giganta telekomunikacyjnego Bezeq. Według policji, Netanjahu w zamian za przychylne dla firmy i warte setki milionów dolarów zmiany w prawie miał być pozytywnie przedstawiany w należącym do Bezeq serwisie informacyjnym Walla. W innej sprawie urzędujący premier oskarżany jest o przyjmowanie kosztownych prezentów od znajomych biznesmenów.
Sam Netanjahu nazwał dochodzenie przeciwko sobie „polowaniem na czarownice”, a jego zwolennicy zwracają uwagę...
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: