Awans i co dalej? Sprawdzian przed Euro 2020

Zwycięstwem ze Słowenią Polacy zakończyli kwalifikacje do ME. Mimo pewnego awansu nie była to gra o pietruszkę. Wygrana pozwoliła na zrewanżowanie się Słoweńcom za jedyną porażkę z kwalifikacji, na zyskanie przychylności kibiców w związku ze zdobytymi punktami i lepszym stylem gry, a przede wszystkim na uzyskanie wyższej pozycji przed losowaniem grup finałowych.

Można osiągnąć awans w efektownym stylu, zdobywając mnóstwo bramek, prezentując ofensywny i przyjemny dla oka styl gry, okraszając wszystko tytułem króla strzelców dla najlepszego snajpera drużyny. Jak drużyna Adama Nawałki w eliminacjach ME 2016 czy kwalifikacjach MŚ 2018. Można to uczynić bez problemu, ale w przeciętnym stylu, jak ekipa Brzęczka, selekcjonera, który niemal od startu eliminacji dostawał od mediów po głowie. W dużej mierze krytyka była uzasadniona, bo gra Biało-Czerwonych była na tle słabych albo przeciętnych rywali daleka od ideału.

Najtrudniejsze eliminacje?
Zbigniew Boniek w jednym z wywiadów stwierdził, że te eliminacje były najtrudniejsze spośród rozgrywanych w ostatnich latach. Nie do końca można się z prezesem PZPN-u zgodzić. Jerzy Brzęczek miał i trudno, i łatwo. Trudno, bo po fatalnych finałach MŚ 2018 reprezentacja była rozbita, wewnętrznie poraniona. Zadaniem nowego selekcjonera było przede wszystkim podnieść drużynę z kolan, wzmocnić ją psychicznie, przywrócić wiarę w umiejętności. Fakt, że ekipa Brzęczka trafiła do najłatwiejszej grupy eliminacyjnej do wielkiego turnieju w XXI wieku, spowodował, że nawet w przypadku słabej gry dzięki wybitnym jednostkom udawało się punktować, choć przydarzały się wpadki, jak porażka ze Słowenią. Jerzy Brzęczek zadanie wykonał, bo uzyskał awans na dwie kolejki przed zakończeniem eliminacji. Nie było w tych kwalifikacjach meczy, które porwałyby tłumy. Nawałka miał historyczne zwycięstwo z Niemcami, walkę do samego końca w meczach ze Szkocją czy Armenią, efektowne popisy strzeleckie...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: