Francja „koniem trojańskim” Rosji. Szaleństwa prezydenta Francji

Chodzi nie tylko o niedawne słowa Emmanuela Macrona o „mózgowej śmierci” Sojuszu Północnoatlantyckiego. Paryż od zawsze ma słabość do Rosji, jest niechętny NATO i nie może przeboleć, że to Ameryka jest numerem jeden na świecie. Od kilku miesięcy już się z tym nawet nie kryje. Macron, niczym de Gaulle kilka dekad temu, próbuje pójść „trzecią drogą”. Na wschód.

Zaledwie w pół roku Macron opowiedział się za powrotem Rosji do Rady Europy, poparł przywrócenie Rosji do G-7 (by znów była G-8), przyjął w letniej rezydencji Putina, ogłosił ambasadorom francuskim konieczność normalizacji stosunków z Moskwą, zablokował możliwość rozszerzenia UE na Bałkany, wreszcie
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: