Lis wchodzi do kurnika

Kiedy trwała „wojna trzydziestoletnia” i z powodów religijnych narody Europy się wyrzynały, w Polsce panowała tolerancja. Kiedy budowały swoją potęgę na wyzyskiwaniu kolonii, Polska sama była w niewoli i istniała tylko na polu kultury, w oparciu o nią starając się utrzymać swą tożsamość i uzyskać niepodległość. Polscy artyści zamiast opowiadać o tym unikalnym doświadczeniu, próbują dziś wpisywać się w znany w Europie nurt, zgodnie z którym mamy wykazywać się poczuciem winy. Nie zgadza się to z faktami historycznymi? To trzeba próbować polską historię zdekonstruować. Jak noblistka Olga Tokarczuk tłumaczyć, że my sobie tylko wymyśliliśmy naszą historię jako kraju tolerancyjnego – mówi Piotr Bernatowicz, nowy dyrektor Centrum Sztuki Współczesnej – Zamek Ujazdowski. Z Piotrem Bernatowiczem, nowym dyrektorem Centrum Sztuki Współczesnej, rozmawia Piotr Lisiewicz

„Dla mnie to jest taka sytuacja, jakby lis został nagle dyrektorem kurnika” – tak na wieść o tym, że ma Pan być dyrektorem Centrum Sztuki Współczesnej, zareagował artysta wizualny Janek Simon, laureat nagrody Deutsche Banku.
Metafora wydaje się o tyle mało trafna, że ja raczej nie mam natury lisa, który by ukrywał swoje zamiary. Niektórzy uznają nawet, że to wada, bo wystawiam się na ataki części środowiska, tej bardzo mocno zideologizowanej, lewicowej. W ostatnich dniach mamy do czynienia z jego histerią. Jestem atakowany właśnie za poglądy, które jasno wypowiadam. One są uznawane za konserwatywne, co oczywiście wymaga szerszego rozwinięcia. Choć z pewnością są bardziej konserwatywne niż poglądy tej części środowiska artystycznego. I okazuje się, że osoba, która ma inne poglądy niż środowisko, które mieni się otwartym i tolerancyjnym, nie może, jego zdaniem, pełnić funkcji dyrektora. Mimo że ma do tego kwalifikacje merytoryczne, czego to samo środowisko nie kwestionuje.
*No właśnie, Mikołaj Iwański z „Krytyki Politycznej” nazywa Pana hunwejbinem, ale pisze...
[pozostało do przeczytania 89% tekstu]
Dostęp do artykułów: