Koło ratunkowe dla Johnsona. UE próbuje wyjść z impasu

Na ostatniej prostej brexitowej rozgrywki Rada Europejska wyciągnęła pomocną dłoń do Borisa Johnsona, ale ostateczny sukces brytyjskiego premiera po raz kolejny zablokowali parlamentarzyści w Westminsterze.

„Zdecydowanie wolałbym, żeby moja ostatnia Rada Europejska była na inny temat” – te słowa Donalda Tuska idealnie oddają atmosferę minionego szczytu unijnych przywódców. Wszyscy chcieliby czegoś innego. Poczucie, że unijne instytucje buksują w miejscu zamiast wyruszać w kierunku nowych ambitnych wyzwań, nie dotyczy już tylko niejasności związanej z brexitem. Pod znakiem zapytania stoi także skład i w końcu data rozpoczęcia działalności nowej Komisji Europejskiej pod przewodnictwem Ursuli von der Leyen. Nie ma zgody co do następnej perspektywy budżetowej, a państwa nowej i starej UE wyraźnie dzieli podejście do spraw związanych z klimatem. Tym, którzy pałają jeszcze entuzjazmem dla europejskiego projektu, skrzydła podcina fakt, że część państw konsekwentnie opóźnia proces rozszerzenia UE o nowych członków: Macedonię Płn. i Albanię.

Nowe brexitowe otwarcie
Dość nieoczekiwanie, jeszcze przed rozpoczęciem szczytu w czwartek, ogłoszono, że Unia Europejska i Wielka Brytania doszły do porozumienia w kwestii nowej umowy wyjścia. Jej tekst został zatwierdzony w czwartek przez 27 państw UE. Choć w przeważającej większości tekst umowy opiera się na rzeczach wynegocjowanych przez premier Theresę May, to w kilku istotnych miejscach wprowadzono zmiany, które są jednoznacznymi ustępstwami na rzecz Wielkiej Brytanii. Przede wszystkim przywódcy UE zgodzili się na ponowne otwarcie porozumienia wyjścia, choć wcześniej deklarowali, że zmiany będą mogły dotyczyć tylko niewiążącej, tzw. politycznej, deklaracji. Kluczowe zmiany dotyczą też granicy pomiędzy Irlandią a Irlandią Płn. W praktyce UE zgodziła się, że to brytyjscy celnicy będą kontrolowali towary, które będą mogły trafić na jednolity rynek, co wcześniej...
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: