Nobel dla chamów

Felieton [Lubię dinozaury]

Nobel już od dawna jest nagrodą dość kuriozalną, a kolejne werdykty szwedzkiego gremium skutecznie podważają jej sens. Niemniej Nobel dla Polki jest pewnego typu splendorem dla naszego państwa, niezależnie od tego, jak durne poglądy ma Tokarczuk. Szczególnie że (to moja prywatna opinia) pisarką jest niezłą. Zresztą bez porównania bardziej przebije się fakt narodowości pisarki niż jej polityczne oświadczenia. Na dłuższą więc metę ta nagroda jest korzystna dla Polski i histeria części prawicy w tym względzie wydaje się zupełnie niepotrzebna. Jednocześnie ciekawie było obserwować to, co na naszym podwórku wywołała ta nagroda. Nobel dla Tokarczuk pokazał po raz kolejny, jak nasze „elity” tak naprawdę mają gdzieś kulturę. Że te „elity” to po prostu… zwyczajne chamy. Bo ich ta nagroda interesuje tylko politycznie. Nic więcej. Gdyby Nobla dostał przeciwnik PiS – a jednocześnie prymitywny grafoman piszący pornografię – Lisy, Żurki, Hartmany i Sadurskie byłyby dokładnie tak
     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze