Silni w nienawiści

Każdy, kto chociaż trochę buszuje w internecie, spotkał się ze zjawiskiem „SilniRazem”. To grupa internetowych, często anonimowych zwolenników Platformy Obywatelskiej. Ich modus operandi jest prosty i nosi wszelkie cechy tzw. trollingu.

Trollingu, czyli czego? – spyta ktoś. Wyliczę: chodzi o najprymitywniejszy hejt, agresję, nagłe pojawianie się w dyskusjach internetowych w dużej grupie i wspólne obrażanie jednej osoby, w końcu, co jest chyba najgroźniejsze, masowe zgłaszanie do administracji danego portalu społecznościowego kont użytkowników o prawicowych, propisowskich poglądach. Jest to właściwie działanie cenzorskie, a zresztą „SilniRazem” tego nie ukrywają. Głośno mówią, że ich zadaniem jest „czyszczenie internetu”.
To, że tego typu aktywność, zważywszy na jej masowy charakter – zaangażowanych są w to tysiące użytkowników – musiała być politycznie „prowadzona”, było jasne od początku. Niemniej fakt, że PO oficjalnie przyznała się do tego, więcej – z „SilnychRazem” zrobiła element swojej kampanii wyborczej, może dziwić. Bo właściwie jaki interes może mieć partia polityczna w publicznej afiliacji do hejterskiej grupy trolli? Ale PO nie mogła postąpić inaczej, ponieważ „SilniRazem” idealnie pokazują prawdę zarówno o narracji PO, jak i o jej elektoracie, a także o emocjach, które wywołuje u swoich wyborców. Czyli o gniewie, nienawiści i pogardzie.

Absurdalny bełkot opozycji
Taki stan rzeczy potwierdzają też badania socjologiczne elektoratów obu partii: PiS i PO (co interesujące, część tych badań zrobiona była przez organizacje lewicowe). Można wyciągnąć z nich naprawdę ciekawe wnioski. Trzy rzeczy potwierdzają się na pewno. Po pierwsze, elektorat Platformy bardziej dehumanizuje wyborcę PiS niż odwrotnie. Po drugie, identyfikacja elektoratu PO jest dużo bardziej negatywna. Innymi słowy, ich sympatyk najczęściej nie głosuje za czymś, wybiera raczej przeciwko czemuś. W końcu, elektorat Platformy...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: